Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Wysiłek poznania z Iranem w tle: „głupi jesteś, boś biedny, a biednyś, bo głupi”?

0
Dopiero konfrontacja ze skutkami wśród osób dorosłych daje alarmujący obraz. Zjawisko zmierzone przez obiektywną instytucję zaniepokoiło profesor Grażynę Cichosz, która mówi: „W ostatnich badaniach OECD wśród osób dorosłych, robionych co 4 lata, uczestniczyło 31 państw. U Polaków wykazały one gigantyczny – aż trzydziestoprocentowy spadek potencjału intelektualnego. Spadła umiejętność rozumowania i kojarzenia w porównaniu z wynikami badań z 2013 roku, czyli w ciągu zaledwie 12 lat mamy 30-procentowe tąpnięcie”.

Na usprawiedliwienie niskiego poziomu inteligencji często bieda bywa przywoływana jako jej główna przyczyna. Czy wymówką ma być powiedzenie: „głupi jesteś, boś biedny, a biednyś, bo głupi”? Zapętlenie w naszej sytuacji wydaje się być w dużej mierze zasługą sejmowych ustawodawców, którzy ochoczo głosują za najgłupszymi pomysłami resortu edukacji i szkolnictwa wyższego – od poziomu przedszkola po akademicki. Najwyższy szczebel przez lata obserwował regres, ale z obawy o własne przetrwanie przyjmował kandydatów coraz mniej przygotowanych do pracy nad rozwojem umysłowym i twórczym.

Systemowo coraz niższy poziom wymagań demobilizuje ucznia i studenta, a rodzicom odpowiadają łatwe sukcesy dzieci, więc problemu pozornie nie ma. Grunt to zaistnieć w konkursie kulinarnym albo na najodważniejszą fryzurę, wysoko awansować, aby nisko upaść. Po co czytać książki, kiedy wystarczy obejrzeć film w pozycji leżącej z paczką chipsów? Dyskusji po nim brak, bo się zdrzemnęło.

Dopiero konfrontacja ze skutkami wśród osób dorosłych daje alarmujący obraz. Zjawisko zmierzone przez obiektywną instytucję zaniepokoiło profesor Grażynę Cichosz, która mówi: „W ostatnich badaniach OECD wśród osób dorosłych, robionych co 4 lata, uczestniczyło 31 państw. U Polaków wykazały one gigantyczny – aż trzydziestoprocentowy spadek potencjału intelektualnego. Spadła umiejętność rozumowania i kojarzenia w porównaniu z wynikami badań z 2013 roku, czyli w ciągu zaledwie 12 lat mamy 30-procentowe tąpnięcie”.

Domu z durniem nie zbudujesz, auta nie naprawisz, więc o rozwoju trzeba zapomnieć. Załamanie rąk w tej sytuacji jest potwierdzeniem bezradności głupoty. Zawsze warto rozejrzeć się za wzorcem, który potrafi naprawić wieloletnie zaniedbania. Wystarczy przeanalizować, jak bieda wynikająca z sankcji, trudnych warunków położenia naturalnego i narzuconych wojen w regionie zahartowała Iran. Dziś imponuje on wiedzą, rozwagą i gospodarnością, choć najpierw należało pozbyć się złych ambasadorów i zadbać o kształcenie młodych.

Dla ignorantów Iran pozostaje krainą baśniową, bo nie znając ani własnej, ani ich historii, kultury czy religii, powtarzają slogany medialne jak reklamy środków do prania czy suplementów. Wysiłek poznania okazuje się fascynującym doświadczeniem. Dokonuje tego pewien Chińczyk. Jiang Xueqin od pewnego czasu zajmuje się prognozowaniem historii. Dziwne to podejście do zbierania danych, by stawiać diagnozy dotyczące przyszłości.

Kiedyś byłby wróżbitą, jasnowidzem, dziś przyciąga na swoim blogu uwagę odbiorców swoją pasją zwaną historią predykcyjną. Tworzenie hipotez na podstawie zgromadzonych wyników zdecydowanie różni się od HARKing. Gromadząc doświadczenie, J. Xueqin był nauczycielem, pisarzem, a obecnie jest youtuberem. Choć bywa tytułowany „profesorem”, poza licencjatem z Yale nie osiągnął wyższego wykształcenia – tytuł wynika z pracy w szkole średniej.

Ostatnio zafascynował go plan Iranu. Państwo raczej biedne i słabe, położone wśród nieprzyjaznych sąsiadów, w porównaniu z olbrzymem USA, pozostaje niezauważane przez większość świata. To jednak Iran przyprawia ekipy rządzące Ameryką o uporczywy ból głowy. Jianga zaintrygował początek, którym Iran imponuje – znane dziś powszechnie drony Shahed. Tanie jak samochód z drugiej ręki (50 000 dolarów), stały się orężem przeciwko mocarstwu.

Iran nie sili się na prężenie muskułów, ale na inteligencję. Plan polega na pokonaniu olbrzyma w sposób skrupulatnie przemyślany i matematycznie wyliczony. Warto przypomnieć, że ludźmi, którzy stworzyli podwaliny algebry i trygonometrii, byli perscy uczeni: Muhammad Al-Kwarizmi – ojciec algebry, wprowadzający równania kwadratowe (VIII–IX w.), Omar Khayyam (XI–XII w.) – znany z zasad geometrii i algebry, oraz Nasir-al-Din al-Tusi (XIII–XIV w.) – kontynuator trygonometrii.

Kojarzone z brzęczącymi zabawkami do robienia zdjęć, irańskie Shahedy można porównać kosztem do dawnych hulajnóg, podczas gdy inni korzystają z Ferrari. Niektóre wersje dronów kosztują poniżej 35 000 dolarów. Iran produkuje ich dziennie 500 sztuk. W tej chwili może wykorzystać 80 tysięcy sztuk. Nie służą już tylko do robienia zdjęć – jedna sztuka jest w stanie zniszczyć rafinerię, zburzyć hotel czy strącić strato-cysternę.

Mimo niewielkich rozmiarów potrafią wyrządzić znaczące szkody. Jako niewielkie są łatwe w transporcie ciężarówką i mogą być użyte w dowolnym miejscu do zadań wojskowych. Łatwe w produkcji, magazynowaniu i transporcie pełnią ważną rolę. Czym dysponują Amerykanie? Systemem THAADTerminal High Altitude Area Defence. Działa jak gigantyczny bramkarz: ustawiony statycznie, obserwuje niebo; gdy nadlatuje obiekt, próbuje go zestrzelić. Pojedynczy pocisk kosztuje 1 milion dolarów. Trafienie nie zawsze jest skuteczne, więc koszt zestrzelenia jednego obiektu może wzrosnąć do 2–3 milionów dolarów, przy 50 tysiącach dronów do potencjalnego zestrzelenia.

Istotne są rozmiary systemu THAAD – ogromny, porusza się powoli. Obserwacja satelitarna ułatwia jego lokalizację, więc Iran może go unieszkodliwić. Straty sięgają setek milionów dolarów. Iran prowadzi zdecydowanie efektywną strategię finansowania narzędzi pola walki. Ameryka jest skostniała po okresie zimnej wojny. Rywalizacja Rosji i Ameryki skupiona na broni atomowej sprawiła, że każdy konflikt groził całkowitym wyniszczeniem stron. Uzbrojenie miało odstraszać przeciwnika, a ludzie władzy zarabiali na tym ogromne pieniądze.

Towarzyszy temu korupcja. Kiedy wojsko kupuje pocisk za 1 milion dolarów, pośrednicy, firmy produkcyjne, politycy i generałowie również na tym zarabiają. Cena drogiego pocisku pozwala na ogromne udziały finansowe pozostałych uczestników transakcji. Nikt nie jest zainteresowany tanim uzbrojeniem. Amerykański sprzęt jest więc wielki, powolny i kosztowny, ale mało skuteczny.

Kolejny problem Bliskiego Wschodu to woda. Obszary, gdzie mieszkańcy zużywają 100% dostępnej wody, wymagają dodatkowego zaopatrzenia lub urządzeń do odsalania wody morskiej. Obrazowo: opady deszczu dają rodzinie 1 kubek wody, a ona potrzebuje 17 000 kubków dziennie. Zakłady odsalania umożliwiają codzienne życie. Jeden dron Shahed jest w stanie zniszczyć stację uzdatniania wody – miliony ludzi tracą dostęp do warunków sanitarnych. Woda staje się narzędziem strategicznym.

Iran pokrywa własnymi zasobami tylko 72% potrzeb, co i tak jest lepiej niż w Dubaju. Ameryka i Izrael są tego świadome. Iran nie użył jeszcze pocisków hipersonicznych. Tocząca się wojna nie ma linii frontu jak na Ukrainie. Drony eliminują wybrane punkty newralgiczne, osłabiając arsenał przeciwnika. Informacja o stratach przeciwnika niweluje strach wśród ludności cywilnej. Wystraszony człowiek rzadko wygrywa.


Opracowanie. Jola

Na podstawie: YouTube.com

Fot. Pixabay.com / PatoLenin

Źródło: WolneMedia.net


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *