Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.
WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)
Wpłaty Krajowe- Nr. Konta: 39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta: PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Kod SWIFT: POLUPLPR Tytułem: Darowizna na cele statutowe „Moja mama mówiła mi, kiedy byłem dzieckiem: «Jeśli przeklinacie w nocy, diabeł przyjdzie do was, kiedy będziecie spać, jeśli nienawidzicie drugiego człowieka diabeł was dostrzeże i pokocha.» Byłem podekscytowany, ponieważ naprawdę chciałem, żeby to się stało, chciałem spotkać w swoim życiu demona. Chciałem tego bardziej niż cokolwiek innego. Dziś już wiem, że mi się udało i to jest piękne.” Marylin Manson. Rewelacje Johna Todda, byłego członka „Rady Trzynastu Iluminatów”, który w latach 70. XX wieku zaryzykował życie, by ujawnić kulisy przemysłu rozrywkowego, zyskują dziś zupełnie nową, cyfrową interpretację. To, co w ubiegłym stuleciu dokonywało się w mroku analogowych studiów nagraniowych, współcześnie przekształciło się w wyrafinowaną inżynierię kwantową. Przemysł muzyczny nie opiera się już wyłącznie na tradycyjnych nośnikach, lecz na bezprecedensowej fuzji starożytnej magii rytualnej z nowoczesną technologią algorytmiczną, mającą na celu masowe programowanie ludzkiej podświadomości. Trzon procederu opisanego przez Todda stanowi rytuał konsekracji tak zwanej taśmy źródłowej (master tape), odbywający się w podziemnych kompleksach architektonicznych, które znajdują się bezpośrednio pod siedzibami największych konglomeratów medialnych w Los Angeles, Nowym Jorku i Londynie. Według ujawnionych planów, pomieszczenia te są replikami starożytnych świątyń Babilonu, wybudowanymi według ścisłych wytycznych geometrii sakralnej, odwróconej na potrzeby kultu mrocznych sił. To właśnie tam, w wyznaczone noce astrologicznych koniunkcji, materialna forma pierwotnego zapisu dźwiękowego zostaje poddana procesowi, który ma trwale zmienić jego strukturę energetyczną. Podczas pełni księżyca, gdy zasłona między wymiarami jest najcieńsza, do sali ołtarzowej wkracza kabała złożona z trzynastu potężnych magów i czarownic, reprezentujących najwyższe hierarchie okultystyczne Illuminati. Na północnym ołtarzu, nad pentagramem wyrytym w czarnym marmurze, dochodzi do inwokacji demonicznych bytów wysokiego stopnia – starożytnych potęg, w gnostycyzmie zwanych Archontami. Rytuał ten nie jest symbolicznym teatrem dla elit, to precyzyjna operacja metafizyczna, podczas której dochodzi do „związania” konkretnych legionów duchowych z częstotliwościami zapisanymi na nośniku, co ma zagwarantować ich replikację na każdym kolejnym egzemplarzu. W dobie streamingu proces ten uległ zatrważającej ewolucji, idealnie wpisując się w plany „Nowego Porządku Świata” (NWO). Współczesne pliki bezstratne oraz algorytmy platform takich jak Spotify czy Apple Music są kodowane przy użyciu specyficznych mikro-częstotliwości, które przenoszą niematerialny podpis demonicznego paktu bezpośrednio do chmury danych. Każde kliknięcie „odtwórz”, każdy pobrany bit informacji działa jak otwarcie miniaturowego portalu w przestrzeni osobistej słuchacza, replikując klątwę rzuconą na taśmę matkę miliony razy na sekundę na całym globie. Todd z przerażeniem opisywał nastolatków wpadających w furię po odebraniu im dostępu do muzyki rockowej, co stanowiło bezpośredni dowód na jej uzależniający, nadprzyrodzony charakter. Współczesne badania nad tajnymi projektami rządu USA, takimi jak MK-Ultra czy Projekt Monarch, ujawniają, że ta neurotyczna zależność nie jest przypadkiem, lecz celem. Wykorzystanie rytmicznych pętli bębnów i specyficznych linii basowych indukuje w mózgu fale Theta, wprowadzając młodego człowieka w stan głębokiej podatności na sugestię i odcinając go od logicznego myślenia. Kluczowym elementem tego spisku, o którym Todd nie mógł jeszcze wówczas wiedzieć – my dziś już możemy, używając logiki i łącząc kropki – było odgórne narzucenie w pierwszej połowie XX wieku standardu strojenia instrumentów do częstotliwości 440 Hz, notabene sponsorowane przez Fundację Rockefellera. Naturalna dla ludzkiego organizmu i wszechświata częstotliwość 432 Hz została celowo wyparta, ponieważ niesie pewnego rodzaju harmonię. Strojenie 440 Hz generuje podświadomy niepokój, stymuluje agresję i sprawia, że ludzkie ciało staje się idealnym odbiornikiem dla mrocznych energii transmitowanych przez poświęcone albumy. Gdy Elton John otwarcie przyznał, że nigdy nie stworzył utworu, który nie byłby napisany w „języku magicznym”, dotknął najgłębszej tajemnicy lingwistycznego programowania. Wyższa kabała przemysłu muzycznego posługuje się tak zwanym „językiem enochiańskim” – mową aniołów i demonów skodyfikowaną przez renesansowego maga Johna Dee. Słowa piosenek, które masowy słuchacz bierze za niewinne metafory miłosne lub egzystencjalne, dla podświadomości są bezpośrednimi komendami i formułami zaklęć, aktywującymi destrukcyjne programy behawioralne. Wielu artystów w chwilach rzadkiej szczerości potwierdza te mroczne powiązania, czego koronnym dowodem pozostaje słynny wywiad Boba Dylana dla stacji CBS. Legendarny bard, zapytany o powód swojej niesłabnącej popularności, wyznał z lodowatym spokojem, że zawarł układ z „władcą tego świata”, którego tożsamości nie chciał doprecyzować, lecz która w kręgach biblijnych jednoznacznie wskazuje na Lucyfera. Sukces w globalnym przemyśle rozrywkowym nie jest bowiem kwestią talentu, lecz waluty, jaką jest ludzka dusza i lojalność wobec hierarchii cieni. Przypadek Carlosa Santany z 1999 roku i jego multiplatynowego albumu „Supernatural” rzuca światło na gnostycki aspekt tego procederu. Santana otwarcie zadeklarował, że cała płyta została mu podyktowana podczas medytacji przez istotę mieniącą się „Metatronem”, która nakazała mu dotrzeć do młodzieży szkolnej i uniwersyteckiej, by zmienić ich modus operandi. W rzeczywistości, pod maską anielskich istot New Age, ukrywają się międzywymiarowe byty (demony), które poprzez uniwersalny język muzyki infiltrują systemy edukacyjne i niszczą tradycyjne fundamenty duchowe młodego pokolenia. Już w 1976 roku David Bowie, sam głęboko uwikłany w studia nad pismami Aleistera Crowleya i kabałą, ostrzegał na łamach „Rolling Stone”, że rock zawsze był muzyką diabelską i zwiastuje nadejście czegoś znacznie mroczniejszego. Bowie, działający często pod wpływem okultystycznego alter ego „The Thin White Duke”, doskonale rozumiał, że popkultura jest jedynie taranem, który ma rozbić dotychczasowy porządek moralny i przygotować ludzkość na nadejście ery Antychrysta, w której zło zostanie uznane za nowe dobro. Rytualna konsekracja nie dotyczy każdego garażowego zespołu, lecz ściśle wyselekcjonowanej elity kapłanów i kapłanek popkultury. Postacie takie jak Madonna (oficjalna Arcykapłanka branży), Katy Perry, Miley Cyrus czy Marilyn Manson przechodzą przez systematyczną inicjację okultystyczną, widoczną w ich teledyskach naszpikowanych symboliką Illuminati – od „Oka Opatrzności”, przez masońską szachownicę, aż po rytualne inscenizacje śmierci i odrodzenia. Ich publiczne transformacje i kontrowersyjne zachowania są odzwierciedleniem procesów rozbicia osobowości, jakim są poddawani przez swoich korporacyjnych i duchowych prowadzących. Choć ostrzeżenia Johna Todda formułowane były w kontekście muzyki rockowej, zło dokonało transformacji swoich narzędzi, przenosząc punkt ciężkości na gatunki dominujące w XXI wieku: rap oraz nowoczesny pop. Współczesny mainstreamowy hip-hop został całkowicie przejęty przez agendy okultystyczne, co potwierdzają tragiczne wydarzenia, takie jak festiwal „Astroworld” Travisa Scotta, gdzie scenografia przypominała wrota do piekieł, a tłum został poddany masowej, krwawej „energii” ofiarnej. Teksty naszpikowane materializmem, kultem przemocy i nihilizmem są niczym innym jak nową formą satanistycznej liturgii dla mas. Najbardziej przerażający element tej machiny dotyczy mechanizmu rzucania uroku, o którym wspominał Todd: „nie można rzucić czaru na chrześcijanina, ale możesz spowodować, aby on sam go na siebie rzucił”. Magowie stojący za kurtyną przemysłu muzycznego doskonale wiedzą, że osoba wierząca posiada duchową ochronę, dlatego konstruują utwory tak, by kusiły estetyką, melodią lub fałszywym przesłaniem pokoju. W momencie, gdy nieświadomy zagrożenia człowiek zaczyna nucić tekst piosenki, dobrowolnie aktywuje zaklęcie własnym głosem i intencją, omijając tarczę swojej wiary i zapraszając mroczne siły do swojego życia. Tajemnica przestała być tajemnicą, a wiedza ta nakłada na każdego słuchacza ogromną odpowiedzialność. Żyjemy w czasach permanentnej wojny o ludzką duszę, gdzie głównym polem bitwy stały się fale dźwiękowe i platformy cyfrowe. Świadomość istnienia rytualnej konsekracji, demonicznych paktów i magicznego języka wplecionego w codzienne hity musi prowadzić do radykalnych wyborów duchowych. Odrzucenie mrocznej matrycy dźwiękowej i odcięcie się od sonicznego programu Illuminati to pierwszy i najważniejszy krok do odzyskania pełnej wolności umysłu i suwerenności ducha. Autor. Epiphanius Na podstawie: obserwacji życiowych Fot. The Clarion Ledger Wszelkie prawa zastrzeżone.
„Cyfrowy okultyzm” i dziedzictwo Johna Todda, czyli jak współczesny przemysł muzyczny kodyfikuje demoniczne pakty.

Można by dodać backmasking jeszcze jako cel przekazu.
Tekst zmusza do myślenia i udowadnia, że prawdziwa esencja muzyki rzadko bywa podana wprost.
Pytanie, co z zespołami takimi, jak Fear Factory, divine Heresy czy Symphony X (wybitny wokalista), których ze względu na wirtuozerię instrumentalną lubię od czasu do czasu słuchać?