Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Przypadek, akt Boga czy sabotaż? Dlaczego chęć powrotu do taniego rosyjskiego gazu kończy się eksplozjami na Węgrzech?

1
Jak długo jeszcze jednak Europejczycy będą ulegać szantażowi, terrorowi i zastraszeniom i będą realizować cudze interesy zamiast własnych? Węgry są idealnym przykładem kraju gdzie istnieje ponadpartyjna zgoda co do tego, że interes narodowy Węgier w pewnych istotnych kwestiach ma być na pierwszym miejscu, bez względu na kierunek geopolityczny który preferuje aktualny rząd, aczkolwiek rządowi Orbana jak wiele na to wskazuje kolana ugięły się pod zastraszeniem październikowym. Czy Magyar okaże się odporniejszy?

20 października 2025 rok. Pewnie niewiele już osób pamięta tą datę. Jest ona jednak istotna nie tylko dla tego artykułu lecz także dla nas Polaków oraz w zasadzie wszystkich Europejczyków. Tego dnia Unia Europejska zrezygnowała z dalszych zakupów rosyjskich nośników energii. A konkretnie gazu ziemnego. Nie byłoby nic dziwnego w tym wydarzeniu gdyby nie fakt, że jeszcze tego samego dnia węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto zadeklarował że decyzja UE zniszczy bezpieczeństwo energetyczne Węgier. Także tego samego dnia doszło do wybuchów w dwóch europejskich rafineriach, przetwarzających rosyjską ropę naftową. W Rumunii oraz oczywiście na Węgrzech.

W tak zwanej spontanicznej, zupełnie przypadkowej eksplozji na Węgrzech, w największej węgierskiej rafinerii położonej w Szazhalombatta, około 27 kilometrów od Budapesztu, nikt nie ucierpiał. Co innego w eksplozji w Rumunii, w rafinerii przetwarzającej ropę naftową z Rosji, należącej do rosyjskiego Łukoilu. Tam jeden z pracowników doznał poważnych obrażeń głowy i nóg. Trafił do szpitala.

Możemy oczywiście naiwnie wierzyć, że były to eksplozje przypadkowe, dokładnie w dniu w którym UE zrezygnowała z rosyjskich surowców a węgierski szef dyplomacji zanegował tą decyzję. Wszyscy jednak dobrze wiemy, znając oczywiście praktyki pewnych sił, że nie był to przypadek i kto był sprawcą. Kim byli terroryści nienawidzący Węgrów ale także innych Europejczyków, którzy dokonali tego, nie bójmy się stwierdzić dosadnie, aktu terroru. Tak go nazwałem w artykule pt. „Paryska szkoła Hyperion – oni nie chcą, abyś o niej usłyszał” z 25 października 2025 roku i podtrzymuję swoją opinię.

W czasie tamtych jesiennych miesięcy w Aston Clarke znalazł czas na napisanie podręcznika sabotażu. Jego »Blue Book« zawierała instrukcje dotyczące wszystkiego: począwszy od kamuflażu po materiały wybuchowe, i dodatkowo nosiła charakterystyczne piętno jego pisarstwa: materiały wybuchowe to były »słodycze«, a detonatory – »zabawki«. Jak zawsze w przypadku Clarke’a, wesoły ton był jedynie przykrywką. Rady, których udzielał, wynikały z wnikliwego podejścia do tematu sabotażu. »Praca jest dobrze wykonana – pisał – jeśli wygląda na wypadek, akt Boga lub nie ma żadnego wyjaśnienia«. Nie zostawiając śladów, sabotażysta mógł uciec z miejsca wydarzeń niezauważony, co zmniejszało również szanse odwetu – napisał Giles Milton w książce o operacjach tajnych służb podczas drugiej wojny światowej, pt. „Ministerstwo Niedżentelmeńskich Działań Wojennych”.

Pamiętajmy, że trwa trzecia wojna światowa. Tylko nie wszyscy ją dostrzegają bo prowadzona jest także za pomocą niezwykle zaawansowanej techniki militarnej a nie wyłącznie czołgami czy też artylerią ciągniętą przez konie. 21 maja 2026 roku. Na Węgrzech wybory kilka tygodni wcześniej wygrała opcja europejska – Tisza – której głównym konkurentem była opcja amerykańsko-żydowska – Fidesz.

Porażka Fideszu od razu skutkowała tym, że nowy przywódca Peter Magyar, skądinąd wywodzący się z partii Orbana, niemal natychmiast zagroził aresztowaniem żydowskiego ludobójcy Netanjahu. Jednak nie to było najistotniejsze. Wspomnianego już 21 maja 2026 roku przebywający w Polsce Magyar zakomunikował w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że Unia Europejska po zakończeniu wojny na Ukrainie powróci do rosyjskiego gazu ziemnego. Co więcej, stwierdził, że geografia Węgier oraz ekonomia sprawiają, że kierunek rosyjski importu nośników energii jest naturalnym kierunkiem dla jego kraju. Ale także dla Polski. Stwierdził, że liczy na to iż wojna na Ukrainie skończy się jak najszybciej a więc że jak najszybciej Europa wróci do rosyjskiego gazu.

Wiem o tym, ale sądzę, że ta polityka Unii bardzo się zmieni po zakończeniu wojny. Miejmy nadzieję, że stanie się to bardzo szybko. Musimy być konkurencyjni, Węgry, Polska. A do tego konieczne są niższe ceny energii. W tym względzie jestem bardzo pragmatyczny” – zakomunikował Magyar. „Sądzę, że kiedy wojna się zakończy, cała Unia Europejska powróci do zakupu rosyjskiego gazu, bo jest on tańszy. To nakazuje konkurencyjność, geografia” – dodał.

Artykuł z tymi słowami ukazał się w serwisie „Rzeczpospolitej” o 12:00 21 maja 2026 roku. A więc wczoraj. Dzisiaj 22 maja 2026 roku rano, o 8:47, miała miejsce kolejna eksplozja na Węgrzech, w tamtejszym naftowym kompleksie przemysłowym. Oczywiście kompleksie, który podłączony jest do rosyjskiego ropociągu „Przyjaźń II” i który przetwarza rosyjską ropę naftową. Tym razem mowa jest już nie o jednym rannym, lecz nawet wielu zabitych oraz wielu rannych. Oficjalnie podaje się jednego zabitego oraz 7 rannych. Tak podają media polskie. Jednak media węgierskie mówią, że zabitych może być znacznie więcej.

Jedna osoba zginęła w wyniku wybuchu w zakładzie Mol w Tiszaújváros. Zgodnie z informacją premiera Pétera Magyara, minister ds. energetyki István Kapitány oraz prezes i dyrektor generalny Mol Zsolt Hernádi są w drodze na miejsce zdarzenia. Na miejsce zdarzenia wezwano trzy helikoptery ratunkowe. Według szefa rządu na uszkodzonym rurociągu obecnie widoczny jest płomień przypominający pochodnię. Zgodnie z doniesieniami lokalnej prasy w wyniku tego zdarzenia może być kilka ofiar śmiertelnych.

Podał serwis index.hu.

Możemy oczywiście naiwnie wierzyć, że to kolejny cudowny zbieg okoliczności. Premier Węgier deklaruje chęć kontynuowania współpracy z Rosją i kupowania taniego rosyjskiego gazu zamiast najdroższego na świecie – amerykańskiego – który preferuje Polska. Po czym następuje zupełnie przypadkowa eksplozja w zakładzie petrochemicznym przetwarzającym rosyjski surowiec. Bądźmy jednak realistami. Na Węgrzech dzisiaj doszło do zamachu terrorystycznego, który był sygnałem aby Węgry nie kupowały rosyjskiego gazu. Tylko gaz … no właśnie, jaki? Jak państwo myślicie?

Sprawcy byli tak perfidni, że do wybuchu doszło w kombinacie chemicznym Tisza a Tisza to przecież nazwa partii, która obecnie rządzi na Węgrzech i do której należy Magyar. Był to także najprawdopodobniej sygnał dla innych państw. Pamiętajmy, że po wybuchach październikowych Indie zadeklarowały wycofywanie się z kupna rosyjskich surowców.

Po eksplozji w węgierskiej rafinerii 20 października 2025 roku ówczesny rząd węgierski także bardzo szybko zmienił swoje podejście do kupowania rosyjskich surowców. Już 25 października media polskie obiegła wiadomość, że nowa strategia energetyczna Węgier pozycjonuje Federację Rosyjską jako zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego a zależność od rosyjskich surowców jako ryzyko, które należy zniwelować. „Zmniejszenie zależności od rosyjskiego partnera leży nie tylko w interesie Węgier, ale także całego regionu” – podano.

Polska podjęła decyzję, że będzie kupować najdroższy gaz ziemny na świecie – gaz amerykański. Co więcej, będzie hubem do rozprowadzania tego gazu po całej Europie Środkowej i Wschodniej. Uznano więc, że Polacy mają być biedniejsi a polscy przedsiębiorcy mają płacić horrendalne sumy za energię. A więc że Polska ma się rozwijać wolniej aby tylko zadowolić i nakarmić żandarma zza oceanu.

Jak długo jeszcze jednak Europejczycy będą ulegać szantażowi, terrorowi i zastraszeniom i będą realizować cudze interesy zamiast własnych? Węgry są idealnym przykładem kraju gdzie istnieje ponadpartyjna zgoda co do tego, że interes narodowy Węgier w pewnych istotnych kwestiach ma być na pierwszym miejscu, bez względu na kierunek geopolityczny który preferuje aktualny rząd, aczkolwiek rządowi Orbana jak wiele na to wskazuje kolana ugięły się pod zastraszeniem październikowym. Czy Magyar okaże się odporniejszy?

Bez względu na kłamstwa, które o tym polityku w Polsce słyszymy nowy premier Węgier, naszych chyba jedynych przyjaciół w Europie (a jeżeli nie jedynych to i tak nielicznych), twardo od początku 2026 roku, jeszcze zanim objął swój urząd, artykułuje interes narodowy swojego kraju. To nie tylko niskie ceny energii, których chce, preferując rosyjskie surowce (oczywiście tuż po zakończeniu wojny na wschodzie) zamiast surowców, które będą pochodzić z eksportu do polskich terminali. Lecz także powstrzymanie legalnej imigracji, którą rząd Orbana rozkręcił, wyrzucają tysiące Węgrów z kraju (przejęcie najmniej płatnych zawodów przez imigrantów i zaniżanie realnych płac) oraz kwestia ukraińska i kwestia węgierskiej mniejszości w tym kraju, której prawa reżim neobanderowski łamie.

Każdy kraj, w tym Ukraina, ma prawo i obowiązek bronić swojej integralności terytorialnej i niezawisłości. Jednak nasza sytuacja na Węgrzech jest szczególna. Mamy mniejszość węgierską żyjącą w Ukrainie, która nie ma podstawowych praw. W Europie Środkowej w 2026 r.! […] Nasz rząd jest jednak gotowy do otwarcia nowego rozdziału w relacjach z Ukrainą. Ale wcześniej nasza mniejszość musi uzyskać te podstawowe prawa.

Powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Magyar.

Zresztą, pomijając słowa Magyara, które ten wypowiedział w rozmowie z polskimi dziennikarzami, już samo to, że po objęciu przez niego władzy globalni terroryści podnoszą rękę na Węgry (nazywajmy tą eksplozję po prostu zamachem, nie bawmy się w miękkie słówka o hipotetycznym zamachu czy też możliwym zamachu) najlepiej świadczy o tym, że pan Magyar realizuje węgierski interes narodowy i narusza tym samym interesy potężniejszych od Węgier. Za samo to już należy mu się szacunek.


Autor: Terminator 2019

Fot. Youtube.com

Źródło: WolneMedia.net


 

1 Komentarz do “Przypadek, akt Boga czy sabotaż? Dlaczego chęć powrotu do taniego rosyjskiego gazu kończy się eksplozjami na Węgrzech?

  1. +
    No czyż to nie jak zwykle eventy unych ……i poniżej również
    +
    Ku przypomnieniu, bo może admin jest w tutaj dobrze orientujący się „w tym temacie” jako mgr teologii.
    I warto dowiedzieć się co mądry ma tutaj do dodania.

    liganews.net – „Izrael będzie gospodarzem największego w swiecie festiwalu lgbt_+”
    https://detektywprawdy.pl/2026/04/21/czterodniowy-festiwal-lgbt-odbedzie-sie-w-miejscu-zniszczenia-sodomy-i-gomory/
    „…. w dniach 01- 04 czerwca nad morzem Martwym w miejscu biblijnej sodomy/gomory
    …..szóstego czerwca może także być świętem Chazarów, ponieważ w dacie będą trzy szóstki: 06.06.2026 lub 16.06 czy 26 czerwca…
    Jest wielce prawdopodobne, że na te dni zaplanowali coś na skalę światową..”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *