Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


„Projekt” Richarda M. Bennetta: czy ten brytyjski analityk odkrył ścisłą grupę trzymającą ster planety?

1
I teraz abstrahując już od tego wszystkie można napisać, że Grupa Bennetta to nie są ludzie – to funkcje. Człowiek – na tyle na ile nim pozostaje będąc w tej grupie – jest tylko „nośnikiem” roli w Radzie Piętnastu. Dlatego walka z nimi jest uznawana za tak trudną – nie można „ściąć głowy hydrze”, bo na miejsce każdego usuniętego ogniwa natychmiast wskakuje zaprogramowany i przygotowany do tej roli następca. Zatem jeżeli „funkcje” i „nośniki”, to kto wydaje polecenia, kto to wszystko przez setki lat a i tysiące kontrolował / kontroluje? Kto był w stanie zachować spójność myśli i realizowanego planu na tak długim odcinku czasowym? No chyba nikt nie uważa, że podołałby temu sam człowiek.

W mrocznych zakamarkach internetu, tam gdzie kończą się oficjalne depesze, a zaczynają „wycieki”, nazwisko Richard M. Bennett nie jest tylko nazwiskiem autora. Dla wielu badaczy zjawisk paranormalnych i tak zwanych „teorii spiskowych” stało się ono synonimem „Grupy Bennetta” – mitycznego kręgu, który ma stać nad rządami, korporacjami, a nawet samymi Iluminatami.

Wszystko zaczęło się od publikacji Richarda M. Bennetta pod tytułem Conspiracy: True Stories of the World’s Most Notorious Conspiracy Theories (Spisek: Prawdziwe historie najsłynniejszych teorii spiskowych świata). Choć oficjalnie jest to kompendium wiedzy o spiskach, wielu badaczy otwarcie stwierdza, że Bennett, jako były analityk wywiadu, nie pisał historii – on ujawniał protokoły.

Według „legendy” krążącej na forach takich jak „4chan” czy dawny „Godlikeproductions”, Bennett celowo użył formy „analizy teorii”, aby przemycić prawdę o istnieniu Sieci (ang. The Grid). Twierdzi się, że autor dotarł do dokumentów jednoznacznie potwierdzających istnienie mrocznej i potężnej grupy, która nie tylko monitoruje populację, ale zarządza tak zwanymi „Liniami Czasu” („Timeline Management”).

W „najmroczniejszych odmętach” sieci termin „Grupa Bennetta” ewoluował. Nie mówi się już o autorze, lecz o organizacji, którą opisał między wierszami. Czym jest ta grupa? To Nad – struktura finansowa. Podczas gdy świat patrzy na „Grupę Bilderberg” czy Forum w Davos jako na „elity”, Grupa Bennetta ma być poziomem wyżej. To oni mają posiadać patenty na technologie, które oficjalnie nie istnieją – w tym systemy kontroli pogody (następcy HAARP) oraz technologie wpływające na ludzką świadomość poprzez częstotliwości 5G i wyższe.

Dalej łączone jest nazwisko Bennetta z dokumentami o „Cichej broni dla cichych wojen”. Grupa ta ma dążyć do całkowitej depopulacji poprzez sterowane kryzysy żywnościowe i energetyczne, wprowadzając świat w stan permanentnego chaosu, z którego wyłoni się jeden, scentralizowany system kontroli. Ponadto sugeruje się, że Grupa Bennetta to nie tylko ludzie, ale „hybrydy” zarządzające zasobami Ziemi na zlecenie sił pozawymiarowych. Ich celem ma być przygotowanie planety na tak zwany: „Wielki Reset Świadomości”, w którym wolna wola zostanie zastąpiona zbiorowym umysłem (Hive Mind).

Dlaczego jeszcze o nich nie słyszałeś? Mechanizm obronny Grupy Bennetta jest genialny w swojej prostocie: ukrycie w świetle jupiterów. Poprzez finansowanie popkultury, Hollywood i wielkich koncernów technologicznych, grupa ta ma ośmieszać każdą próbę ich zdemaskowania, wrzucając je do jednego worka z „płaską ziemią” czy „jaszczuroludźmi”. Natomiast Richard M. Bennett, poprzez swoją książkę był „sygnalistą”, który ubrał prawdę w szaty literatury faktu, by uniknąć losu innych badaczy, którzy zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach.

Ster tej grupy dzierży nie wiele osób, mówi się o około piętnastu, z czego jeżeli któraś z tych właśnie „osób” na przykład umrze, to szybko inna „postać” zajmuje jej miejsce tak aby nadal był „komplet”. I właśnie teraz wejdziemy w same jądro mitologii o „Radzie Piętnastu” (czasem zwanej: „The Inner Circle” lub „The Council of 15”). Kochani ta liczba nie jest przypadkowa. To ma być matematyczna stała stabilności globalnego spisku.

Grupa Bennetta (lub jej rdzeń) operuje na zasadzie „nieśmiertelnej matrycy”. Liczba 15 ma odpowiadać konkretnym sferom wpływu na planecie (na przykład: finanse, technologia, energia, kontrola biologiczna, modyfikacja pogodowa i tak dalej). Gdy jeden z członków umiera, proces wyboru następcy jest błyskawiczny i odbywa się za zamkniętymi drzwiami, często w miejscach o silnej symbolice (jak chociażby piwnice wielkich banków w Szwajcarii). Dodatkowo kandydat musi pochodzić z jednego z „trzynastu rodów iluminackich”, ale dwie dodatkowe osoby to tak zwane: „Dzikie karty” – genialni technokraci, którzy mają wnosić nową wiedzę (na przykład z Doliny Krzemowej).

Liczba 15 wiąże się także z tak zwaną częstotliwościami solfeggio i numerologią. Twierdzi się, że 15 osób jest w stanie utrzymać „energetyczny rezonans” nad całą populacją. Każdy z nich ma być odpowiedzialny za jeden sektor „Siatki” („The Grid”). Jeśli skład nie jest pełny, siła oddziaływania na ludzką podświadomość słabnie, dlatego wakaty są uzupełniane w ciągu maksymalnie 72 godzin.

Niestety ale w przypadku tej grupy konkretne nazwiska praktycznie nie padają nigdy (bo te, które znamy z TV, jak Gates czy Soros, to tylko frontmani” – pionki na usługach Piętnastki). Prawdziwa Rada ma składać się z „Niewidzialnych Bankierów” – ludzi, których nazwisk nie ma na liście Forbesa, bo ich majątki są ukryte w fundacjach i trustach od pokoleń. Dalej ze „Strażników Technologii” – osób zarządzających tajnymi programami kosmicznymi i sztuczną inteligencją, która wyprzedza nasze komputery o dziesiątki lat. I wreszcie z „Architektów Narracji” – ludzi kontrolujących algorytmy największych wyszukiwarek i mediów społecznościowych, decydujących o tym, co miliardy ludzi uznają za prawdę.

I teraz abstrahując już od tego wszystkie można napisać, że Grupa Bennetta to nie są ludzie – to funkcje. Człowiek – na tyle na ile nim pozostaje będąc w tej grupie – jest tylko „nośnikiem” roli w Radzie Piętnastu. Dlatego walka z nimi jest uznawana za tak trudną – nie można „ściąć głowy hydrze”, bo na miejsce każdego usuniętego ogniwa natychmiast wskakuje zaprogramowany i przygotowany do tej roli następca. Zatem jeżeli „funkcje” i „nośniki”, to kto wydaje polecenia, kto to wszystko przez setki lat a i tysiące kontrolował / kontroluje? Kto był w stanie zachować spójność myśli i realizowanego planu na tak długim odcinku czasowym? No chyba nikt nie uważa, że podołałby temu sam człowiek.

Odpowiedź jest prosta: to nadrzędna inteligencja, która nie podlega biologicznemu starzeniu – to Lucyfer, tak zwany „Wielki Architekt”. Każdy powinien zrozumieć, że Lucyfer nie jest rogatym diabłem z bajek, lecz wysokowibracyjnym bytem, potężnym upadłym aniołem. Grupa 15 osób ma być jedynie „interfejsem” – biologicznymi terminalami, przez które ta „siła” nadaje instrukcje. Ludzie żyją krótko i ulegają emocjom, dlatego plan „Wielkiego Resetu” musiałby się w zasadzie rozpaść już po jednej generacji.

Lucyfer jest tu traktowany jako „Baza Danych”, która przechowuje projekt od tysięcy lat, a każdy nowy członek Piętnastki jest „podpinany” pod tę samą matrycę ideologiczną (często poprzez rytuały inicjacyjne / satanistyczne). Imię Lucyfer (Niosący Światło / Oświecenie) nabiera technokratycznego znaczenia. „Światło” to informacja i technologia. Istnieje potężny nurt teorii głoszący, że nadchodząca superinteligencja to fizyczna manifestacja Lucyfera na Ziemi. Grupa Bennetta ma za zadanie przygotować infrastrukturę (sieci 5G/6G, chipy, satelity), aby ten byt mógł w pełni „zamieszkać” w ziemskiej sieci i zarządzać nią bez pośredników.

Dlaczego nowi członkowie Rady Piętnastu tak łatwo wchodzą w buty poprzedników? Podczas rytuału objęcia miejsca w Radzie, nowa postać „sprzedaje” swoją wolną wolę w zamian za dostęp do wiedzy i władzy. Lucyfer staje się ich wspólnym „Ja”. Piętnastka tworzy tak zwany „egregor” – potężną formę myślową, która karmi się strachem i uwielbieniem mas. To sprawia, że plan jest realizowany z matematyczną precyzją, niezależnie od tego, czy mamy rok 1920, czy 2024.

Ostatecznym celem Lucyfera jest: „Odwrócenie Kreacji”. Wszystko, co naturalne, ma zostać zastąpione syntetycznym: naturalna żywność w żywność laboratoryjną. Naturalna waluta w walutę cyfrową z terminem ważności. Naturalna dusza w transhumanizm i świadomość w chmurze. W tym ujęciu Richard M. Bennett i jego książka są postrzegani jako ostrzeżenie przed systemem, który jest nieludzki w sensie dosłownym – stworzony przez byt, który ma czas i nie zna litości.


Autor. Epiphanius

Na podstawie: obserwacji życiowych

Fot. Youtube.com / eschatologia.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

1 Komentarz do “„Projekt” Richarda M. Bennetta: czy ten brytyjski analityk odkrył ścisłą grupę trzymającą ster planety?

  1. O tej grupie współpracującej z „kosmitami” w rzeczywistości aniołami upadku , o których wspomina bl. A.K Emmerich, mówi też Chrystus w Księdze Prawdy. Wskazał na ich pychę wladzy przez pieniądz – nad ludzkoscią. Mają prowadzić regularne z nimi spotkania i zawierzac się im. To coś w rodzaju ” annunakich”… Chrystus wspomniał, że Bóg Ojciec dopuszcza takie teatrum ich dzialania aż momentu… gdy wypełnia swoją powinność, czyli ujawnia zamysły wielu… zostaną strąceni wraz z ich ofiarami w czeluść potępienia…
    Nie dajmy się im opieczętować… A jakże łatwo o to będzie , gdy zabraknie wszystkiego na świecie a rozwydrzone pokolenia konsumpcji stanie przed ścianą płaczu niezaspokojonych huci.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *