Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


O tym jak współczesna cywilizacja zamienia nasze świadome istnienie w ciąg automatycznych reakcji na bodźce.

0
Polski naukowiec Marian Mazur zauważył, że ludzie różnią się sposobem gospodarowania energią psychiczną. Każdy typ charakteru inaczej reaguje na napięcie, bezpieczeństwo, wysiłek czy potrzebę uznania. Nowoczesne systemy cyfrowe nauczyły się to wykorzystywać z niezwykłą precyzją. Algorytmy nie muszą rozumieć człowieka głęboko — wystarczy, że potrafią skutecznie przewidywać jego reakcje: lęk, gniew, potrzebę akceptacji, przynależności czy poczucia ważności.

Norbert Wiener — matematyk z MIT i twórca cybernetyki — już w 1950 roku dostrzegł coś istotnego. Technika nie jest zbiorem neutralnych narzędzi. Jest elementem systemu sterowania. Przewidział automatyzację, algorytmiczne zarządzanie społeczeństwem i stopniowe oddawanie ludzkich decyzji procesom, których większość z nas nie rozumie. W wielu punktach miał rację. Problem okazał się jednak bardziej złożony. Nie dlatego, że maszyny stały się zbyt inteligentne, lecz dlatego, że współczesny człowiek coraz częściej traci zdolność bardziej świadomego uczestniczenia w życiu.

Współczesna cywilizacja chętnie opisuje człowieka jako użytkownika, konsumenta, profil behawioralny, zbiór danych lub biologiczny mechanizm reagujący na bodźce. Tymczasem człowieka nie da się sprowadzić wyłącznie do reakcji ani procesów psychicznych. Świadomość nie jest produktem człowieka. To człowiek jest jednym z przejawów szerszego, świadomego procesu istnienia, który poprzez niezliczone formy życia nieustannie rodzi doświadczenie rzeczywistości.

Rzeczywistość nie jest martwą strukturą oddzielnych elementów — rodzi się w relacjach, w przeżywaniu i w świadomym uczestnictwie. Dlatego człowiek potrafi obserwować własne reakcje, zanurzać się w ciszy, czuć samo istnienie i dostrzegać różnicę między automatycznym impulsem a świadomą obecnością. Reakcje same w sobie nie są problemem — są naturalną częścią życia. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy człowiek zamyka się wyłącznie w reaktywności i przestaje zauważać szerszy proces świadomego istnienia, którego jest częścią.

Łatwo postawić prosty podział: człowiek versus system manipulacji. Rzeczywistość jest jednak bardziej spleciona. Współczesny system wyrasta również z naszych lęków, pragnień i niedojrzałości. Sami współtworzymy cywilizację, która pomaga nam uciekać przed trudną konfrontacją z własnym istnieniem. Bojąc się ciszy, samotności, przemijania, odpowiedzialności i wewnętrznej pustki, chętnie przyjmujemy świat nieustannego zagłuszania siebie. Technologia nie stworzyła tej ucieczki — jedynie nadała jej niespotykaną dotąd skalę i precyzję.

Dzisiejszy świat działa jak potężna maszyna do pobudzania uwagi: algorytmy emocji, niekończące się konflikty, strumienie informacji, natychmiastowe gratyfikacje. Coraz rzadziej zostajemy sami ze sobą. A bez ciszy trudno odróżnić własne doświadczenie od cudzych emocji, świadomą obserwację od automatycznej reakcji i autentyczne uczestnictwo od zwykłego pobudzenia. W rezultacie wielu z nas żyje niemal wyłącznie na powierzchni bodźców.

Polski naukowiec Marian Mazur zauważył, że ludzie różnią się sposobem gospodarowania energią psychiczną. Każdy typ charakteru inaczej reaguje na napięcie, bezpieczeństwo, wysiłek czy potrzebę uznania. Nowoczesne systemy cyfrowe nauczyły się to wykorzystywać z niezwykłą precyzją. Algorytmy nie muszą rozumieć człowieka głęboko — wystarczy, że potrafią skutecznie przewidywać jego reakcje: lęk, gniew, potrzebę akceptacji, przynależności czy poczucia ważności.

Powstaje nowy rodzaj sterowania: nie przez przemoc, lecz przez subtelne zarządzanie emocjonalnymi impulsami. Człowiek coraz częściej utożsamia się ze swoimi reakcjami, rolami społecznymi, poglądami, grupą czy cyfrowym wizerunkiem. Zaczyna wierzyć, że to wszystko jest jego prawdziwym „ja”. A jednocześnie coraz trudniej dostrzegać, że osobowość, emocje i społeczne role są jedynie fragmentem większego procesu życia i świadomego istnienia przejawiającego się poprzez doświadczenie.

Największym problemem współczesności nie jest sama sztuczna inteligencja. Problemem jest to, że ogromna część ludzi nie chce już doświadczać życia inaczej niż poprzez ciągłe pobudzenie. Dlatego cywilizacja produkuje niezliczone substytuty sensu: ideologie, cyfrowe plemiona, kult produktywności, rozrywkę non stop, polityczne wojny i moralne histerie.

Są to zbiorowe sposoby radzenia sobie z niedojrzałością świadomości — mechanizmy ucieczki na etapie, w którym człowiek jeszcze nie potrafi w pełni świadomie uczestniczyć w procesie istnienia. Człowiek, który stracił kontakt z bardziej świadomym uczestnictwem w życiu, rozpaczliwie próbuje poczuć, że uczestniczy w czymś większym — nawet jeśli jest to tylko chwilowe emocjonalne podniecenie wygenerowane przez algorytm.

Dawniej człowiek dojrzewał przez wysiłek, odpowiedzialność, samotną refleksję, kontakt z rzeczywistością i pokonywanie trudności. Dziś coraz częściej funkcjonuje reaktywnie: nie obserwuje — reaguje, nie uczestniczy świadomie — odtwarza impulsy, nie przeżywa głęboko — konsumuje bodźce. Wtedy zaczyna przypominać układ cybernetyczny. Nie dlatego, że odebrano mu wolność, lecz dlatego, że stopniowo rezygnował ze zdolności świadomego uczestniczenia w procesie życia.

Maszyny same w sobie nie są największym zagrożeniem. Technologia jest częścią tego samego procesu rozwoju świadomości, który tworzy kulturę i cywilizację. Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy niedojrzała świadomość używa technologii do ucieczki od siebie — do zagłuszania, uzależniania i zastępowania bardziej świadomego uczestnictwa w istnieniu.

Technologia jedynie wzmacnia to, co już w nas jest. Dlatego najważniejsze wyzwanie XXI wieku nie będzie polegało na walce człowieka z maszyną. Będzie nim dojrzewanie do bardziej świadomego uczestnictwa w życiu — w świecie, który nigdy wcześniej nie kusił tak mocno, by zamienić istnienie w ciąg automatycznych reakcji. Bo człowiek nie traci siebie, gdy tworzy technologię. Traci siebie dopiero wtedy, gdy zapomina, że jest czymś więcej niż swoimi reakcjami, rolami i emocjami — że jest żywym przejawem świadomego procesu istnienia, który poprzez życie nieustannie rodzi doświadczenie rzeczywistości.


Autor. Zbigniew Jacniacki

Fot. Pixabay.com / Alexandra_Koch

Źródło: WolneMedia.net


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *