Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Rosja rozważa wysłanie pocisków hipersonicznych do Wenezueli, która jest zagrożona amerykańskim atakiem lądowym.

0
Deklaracja pojawia się w czasie, gdy prezydent USA Donald Trump intensyfikuje operacje morskie i powietrzne przeciwko sieciom handlu narkotykami na Karaibach i wschodnim Pacyfiku, działania, które Caracas potępiło jako preludium do zmiany reżimu. Dostarczone przez Rosję systemy Igla-S mogą uderzać w drony, helikoptery i nisko lecące samoloty w promieniu 6 kilometrów, co czyni wenezuelskie zapasy jednymi z największych w Ameryce Łacińskiej.

Rosja mogłaby dostarczyć Wenezueli swoje najbardziej zaawansowane pociski hipersoniczne, w obliczu nadszarpniętych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi w związku z trwającymi atakami wojskowymi ze strony Donalda Trumpa. Takie informacje od kilku dni pojawiają się w sieci. Jaka będzie ostateczna decyzja, to się okaże, niemniej jednak wygląda na to, że już nie tylko Bliski Wschód i Ukraina / Europa Środkowa, ale i Wenezuela, staje się kolejnym – możliwym – frontem dla III wojny światowej.

Już jakiś czas temu pisaliśmy, że dziwnie wymierzona w czasie „wojna z narkotykami” Trumpa w Wenezueli jest tak naprawdę tylko przykrywką dla nasilenia działań wojskowych przeciwko Wenezueli w celu przeprowadzenia zmiany reżimu z Maduro. Trump był w stanie prowadzić operacje pozornie bezkarnie, ale teraz Putin zamierza podnieść „stawkę”, dostarczając Wenezueli pociski hipersoniczne.

Jak na człowieka, który reklamuje się jako „prezydent pokoju”, Trump z pewnością będzie chciał wdać się w wiele „konfliktów” militarnych (upadek dolara, utrata hegemonii globalnej, Ameryka tonie i w mojej opinii ich jedynym i ostatnim działaniem jest sprowokowanie III wojny światowej, by jeżeli nie gospodarczo to militarnie ponownie na dekady ustawić się w roli „żandarma” świata). Mamy więc: Tajwan, Iran, Wenezuelę, Meksyk i Nigerię za granicą, a w kraju Trump chce mieć wojska w każdym większym mieście we wszystkich 50 stanach. Dobrze, że USA mają teraz Departament Wojny, albowiem wygląda na to, że naprawdę amerykanie będą go potrzebować.

Aleksiej Żurawlew, wiceprzewodniczący parlamentarnej komisji obrony Rosji, ostrzegł, że «Amerykanów mogą czekać pewne niespodzianki», otwierając drzwi do transferu broni do Wenezueli.

Kreml twierdzi, że pocisk Oreshnik jest niemożliwy do przechwycenia i może przenosić głowice konwencjonalne i nuklearne. «Nie widzę przeszkód, aby dostarczyć przyjaznemu krajowi nowe rozwiązania, takie jak Oreshnik lub, powiedzmy, sprawdzone pociski Kalibr»– powiedział Żurawlew rosyjskiemu portalowi informacyjnemu Gazeta.Ru.”

Informuje The Telegraph UK.

Według Moskwy pocisk Oreshnik, jest w stanie uderzyć w dowolny cel na kontynencie europejskim w mniej niż godzinę, jeśli zostanie wystrzelony z Rosji lub Białorusi. Prezydent Rosji Władimir Putin upiera się, że rakiety te są tak potężne, że użycie kilku z nich w uderzeniu konwencjonalnymi głowicami byłoby tak samo katastrofalne jak atak nuklearny. Zatem logicznym jest, że mocarstwu atomowemu lepiej przed nosem „szabelką” nie wymachiwać, a po prostu dogadać się – jeżeli nie jesteś silny jak niedźwiedź, bądź sprytny jak lis!

Oreshnik został po raz pierwszy użyty w mieście Dniepr na wschodzie Ukrainy w listopadzie 2024 roku, co według Putina było odwetem za użycie przez Ukrainę broni dalekiego zasięgu pochodzącej z USA i Wielkiej Brytanii, w tym pocisków Storm Shadow, do uderzania w cele w Rosji. Zatem dla wielu obserwatorów zrozumiałe jest, że Maduro, prezydent Wenezueli, osobiście zwrócił się do Putina, aby prosić o pomoc wojskową w związku ze zwiększoną obecnością wojskową USA na Karaibach.

Rozmieszczenie USA na Morzu Karaibskim narastało od miesięcy, ponieważ Waszyngton wysłał myśliwce, okręty wojenne, bombowce, piechotę morską, drony i samoloty szpiegowskie w posunięciu, które według prezydenta USA było konieczne, aby odciąć dopływ narkotyków do USA. Od września w kilkunastu amerykańskich atakach na domniemanych handlarzy narkotyków, z których większość wyruszyła z wybrzeży Wenezueli, zginęło ponad 60 osób.

I na koniec informacja o tym, że Prezydent Wenezueli Nicolás Maduro ogłosił, że jego kraj posiada ponad 5000 rosyjskich przenośnych pocisków ziemia-powietrze Igla-S, rozmieszczonych w kluczowych strefach obrony powietrznej, aby przeciwdziałać temu, co określił jako: „imperialistyczne zagrożenia” ze strony Stanów Zjednoczonych. Przemawiając podczas transmitowanej przez telewizję ceremonii wojskowej, Maduro stwierdził, że rakiety – porównywalne z amerykańskimi systemami Stinger – są rozmieszczone: „od ostatniej góry do ostatniego miasta”, aby zagwarantować suwerenność i pokój Wenezueli.

Deklaracja pojawia się w czasie, gdy prezydent USA Donald Trump intensyfikuje operacje morskie i powietrzne przeciwko sieciom handlu narkotykami na Karaibach i wschodnim Pacyfiku, działania, które Caracas potępiło jako preludium do zmiany reżimu. Dostarczone przez Rosję systemy Igla-S mogą uderzać w drony, helikoptery i nisko lecące samoloty w promieniu 6 kilometrów, co czyni wenezuelskie zapasy jednymi z największych w Ameryce Łacińskiej.


Autor. INFOrmator

Fot. Youtube.com

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *