Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Gdyby były widzialne, przyćmiłyby Słońce: ukryta wojna aniołów i demonów o dusze oraz przyszłość ludzkości.

1
Z perspektywy czystych duchów, jakimi są aniołowie, proces stwarzania świata materialnego musiał być głęboką i trudną do pojęcia tajemnicą, gdyż z natury nie były one związane z materią. Choć obdarzone potężną inteligencją, w miarę jak Bóg formował materialne uniwersum, nie potrafiły dostrzec w tym procesie ostatecznego celu. Dla bezcielesnych bytów materialny świat jawił się początkowo jako całkowity absurd, pozbawiony duchowego sensu i logiki. Sytuacja ta uległa radykalnej zmianie dopiero wtedy, gdy na scenie wszechświata pojawił się człowiek – istota cielesna, a jednocześnie zdolna do bezpośredniej komunii z Bogiem.

Słynne słowa rzymskiego egzorcysty, księdza Gabriele Amortha, przypominają nam o porażającej skali rzeczywistości, która pozostaje zakryta przed naszymi oczami. Kiedy pyta się go o liczbę aniołów, odsyła do biblijnych miriadów, jednak prawdziwą grozę budzi odpowiedź demona, który wyznał, że gdyby złe duchy były widzialne, ich ogrom przyćmiłby słońce. Żyjemy w gęstwinie niewidzialnego świata, zawieszeni między nieskończonym światłem niebieskich zastępów a mrocznym, dławiącym naporem upadłych bytów. Współczesny człowiek, zamknięty w klatce zmysłów, woli jednak udawać, że ta potężna armia wokół niego po prostu nie istnieje.

Negacja świata duchowego stała się najwygodniejszym mechanizmem obronnym sceptycznego rozumu, który nie potrafi pojąć tego, co niewymierne. Odrzucając istnienie aniołów i demonów, ludzkość nieświadomie uderza jednak w samą wszechmoc oraz mądrość Stwórcy, który zaprojektował kosmos w sposób absolutnie doskonały i pełen majestatu. Każde stworzenie otrzymało od Boga swój unikalny cel, a w tym kosmicznym porządku istnienie pojedynczego człowieka nie jest dziełem przypadku. Każdy z nas jest bezcenny w oczach Boga, stanowiąc kluczowy element misterium, którego pełne zrozumienie przekracza granice ludzkiego intelektu.

Tradycja i biblijne opisy sugerują, że u zarania bytów Bóg powołał do życia najpierw czyste duchy, a dopiero później zaczął formować materialny kosmos. Choć materialna architektura wszechświata zachwyca swoim pięknem i ogromem, to prawdziwy sens i pełnię teologicznego znaczenia osiąga ona dopiero w momencie stworzenia człowieka. To właśnie ludzka obecność sprawia, że cały materialny świat – ożywiony i nieożywiony – zyskuje swój unikalny pomost z Absolutem. Człowiek staje się kapłanem stworzenia, który w imieniu materii zanosi chwałę przed tron samego Boga.

Jako istota stworzona na obraz i podobieństwo Boże, człowiek posiada unikalny dar rozumu i wolnej woli, co umożliwia mu bezpośrednią, świadomą i natychmiastową relację ze swoim Stwórcą. Świat materialny, choć zrodzony z boskiego zamysłu, nie ma takiej zdolności i zależy od Boga w sposób całkowicie pasywny, realizując wyłącznie wpisane w siebie prawa natury. Ta fundamentalna różnica rzuca snop światła na niesamowitą godność człowieczeństwa. Człowiek potrafi kochać i odpowiadać na miłość, stając się partnerem w dialogu z Bogiem, czego nie potrafią dokonać gwiazdy, galaktyki ani najpotężniejsze żywioły ziemi.

Z perspektywy czystych duchów, jakimi są aniołowie, proces stwarzania świata materialnego musiał być głęboką i trudną do pojęcia tajemnicą, gdyż z natury nie były one związane z materią. Choć obdarzone potężną inteligencją, w miarę jak Bóg formował materialne uniwersum, nie potrafiły dostrzec w tym procesie ostatecznego celu. Dla bezcielesnych bytów materialny świat jawił się początkowo jako całkowity absurd, pozbawiony duchowego sensu i logiki. Sytuacja ta uległa radykalnej zmianie dopiero wtedy, gdy na scenie wszechświata pojawił się człowiek – istota cielesna, a jednocześnie zdolna do bezpośredniej komunii z Bogiem.

Ostrzeżenie przed lekceważeniem tej niewidzialnej rzeczywistości głośno formułował kardynał Joseph Ratzinger w swoim słynnym „Raporcie o stanie wiary”. Przypominał, że wbrew twierdzeniom powierzchownych teologów, diabeł nie jest jedynie symbolem zła czy literacką metaforą, ale realną, osobową i złowrogą wolnością przeciwstawiającą się Bogu. Cała historia ludzkości, pełna niewytłumaczalnych okrucieństw i powtarzających się cyklicznie nieszczęść, nosi ślady tego demonicznego naporu, którego nie sposób wyjaśnić wyłącznie ludzką złością. Sam człowiek, polegając tylko na własnych siłach, jest bezbronny wobec szatana, lecz zjednoczony z Jezusem Chrystusem zyskuje absolutną pewność ostatecznego zwycięstwa.

Analizując korzenie kosmicznego buntu, teolodzy skłaniają się ku teorii, że upadek części aniołów dokonał się jeszcze przed uformowaniem człowieka, a być może nawet w trakcie stwarzania materialnego kosmosu. Dla dumnych, czystych duchów skandalem nie do zniesienia mógł być fakt, że Bóg powołuje do istnienia niską, ograniczoną materię, którą zamierza otoczyć miłością. Zbuntowani aniołowie odmówili oddawania chwały Stwórcy w obliczu tego, co uznawali za absurdalny eksperyment ze światem materialnym. Ich bunt odciął ich od źródła światła, zanim jeszcze kosmos został skompletowany i uszlachetniony ostatecznym arcydziełem, jakim była ludzka istota.

Ta duchowa schizma zrodziła trwający do dziś konflikt, o którym pisał apostoł Paweł w Liście do Efezjan, wzywając do przywdziania pełnej zbroi Bożej. Nasza codzienna egzystencja nie jest jedynie walką przeciwko ludzkim wrogom, krwi i ciału, ale śmiertelnym starciem z duchowymi pierwiastkami zła na wyżynach niebieskich, ze Zwierzchnościami i Władzami ciemności. Tradycja rabinistyczna widzi w przywódcy tego buntu potężnego ducha, który pierwotnie zajmował wyjątkowe, zaszczytne miejsce przed obliczem Boga. Pycha, pragnienie absolutnej niezależności i chęć postawienia siebie na miejscu Stwórcy pchnęły go w przepaść wiecznego potępienia, czyniąc jego bunt aktem całkowicie dobrowolnym i nieodwracalnym.

Wizje mistyczne i profetyczne, które przenikają historię Kościoła, odsłaniają przed nami dramatyczny obraz czasów ostatecznych, w których ta niewidzialna wojna osiągnie swoje apogeum. Proroctwa sugerują, że w miarę zbliżania się końca historii, zasłona oddzielająca świat materialny od duchowego zacznie pękać, a aktywność złych duchów na ziemi przybierze niespotykaną dotąd siłę. Demony, wiedząc, że ich czas jest krótki, będą rzucać całą swoją furię przeciwko ludzkości, próbując doprowadzić do powszechnego zwątpienia, chaosu i odrzucenia Boga. Będzie to czas wielkiej próby dla ludzkiego rozumu, który oszołomiony technicznym postępem, zostanie całkowicie zaskoczony manifestacją czystego, metafizycznego zła.

Jednakże ta sama profetyczna perspektywa niesie ze sobą obietnicę potężnej interwencji niebios i ostatecznego triumfu światła nad ciemnością. W krytycznym momencie dziejów, gdy słońce ludzkiej nadziei wydawać się będzie całkowicie przyćmione przez mroczne legiony, Bóg odsłoni pełnię swojej chwały poprzez zastępy wiernych aniołów pod wodzą św. Michała Archanioła. Zwycięstwo nie dokona się za pomocą ludzkiego oręża, lecz poprzez potęgę wiary, pokorę i zjednoczenie z Chrystusem, które zdepczą pychę starodawnego węża. Przyszłość świata nie należy do zbuntowanych potęg ciemności, ale do człowieka, który w pokornym posłuszeństwie Bogu odnajdzie swoje miejsce w wiecznym, doskonałym porządku stworzenia.


Autor. Zespół Eschatologia.pl

Fot. Pixabay.com / MateJerry647

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

1 Komentarz do “Gdyby były widzialne, przyćmiłyby Słońce: ukryta wojna aniołów i demonów o dusze oraz przyszłość ludzkości.

  1. Oni też są z materii tylko innej,wszak jedzą i piją np u Abrahama lub też czym manna?To raczej my nie rozumiemy jak naginają oni naszą fizykę i czas.Oni są powprowadzani w wiele tajników chociażby Henoch mówi co przynieśli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *