Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Order, który bezczelnie splamił: kulisy odebrania najwyższego odznaczenia, którego W. Zełenski NIGDY nie miał prawa dostać.

1
Tragedia, do której odnosi się ta decyzja, to zorganizowane ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, zaplanowane przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) i wykonane przez UPA. W latach 1943–1945 ukraińscy szowiniści zamordowali w bestialski sposób około 100 tysięcy bezbronnych Polaków (nieoficjalnie nawet pół miliona). Ofiarami były głównie kobiety, starcy i bezbronne dzieci, których jedyną „winą” była ich polska narodowość.

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego z czerwca 2026 roku o odebraniu niejakiemu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego kończy wieloletni okres naiwności w polskiej polityce wschodniej. Przekazanie tego najświętszego dla Polaków odznaczenia w 2023 roku osobie, która reprezentuje państwo budujące swoją tożsamość na micie ludobójców, od początku było fundamentalnym błędem i potężnym policzkiem dla rodzin ofiar. Kijów bezczelnie wykorzystał bezwarunkową pomoc Warszawy, traktując polską wrażliwość historyczną z rażącym lekceważeniem.

Bezpośrednim powodem odebrania orderu było oficjalne nadanie przez niejakiego Zełenskiego jednej z ukraińskich jednostek wojskowych honorowego imienia „Bohaterów UPA”. Dla polskiego narodu ten krok przelał czarę goryczy, stając się dowodem na głęboką bezczelność ukraińskich władz. Promowanie formacji odpowiedzialnej za masową eksterminację naszych rodaków w momencie, gdy Polska ponosi ogromne koszty wsparcia Ukrainy, to jawne plucie w twarz całemu narodowi.

Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), którą współczesny Kijów wynosi na ołtarze, nie była formacją wyłącznie niepodległościową, lecz zbrodniczą machiną etnicznej czystki. Oficjalne uznanie tych katów za narodowych herosów przez administrację niejakiego Zełenskiego zdejmuje z niego maskę demokraty szanującego europejskie wartości. Współczesna Ukraina coraz mocniej brnie w oficjalny kult banderyzmu, ignorując bolesne fakty historyczne i protesty swojego najważniejszego sojusznika.

Tragedia, do której odnosi się ta decyzja, to zorganizowane ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, zaplanowane przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) i wykonane przez UPA. W latach 1943–1945 ukraińscy szowiniści zamordowali w bestialski sposób około 100 tysięcy bezbronnych Polaków (nieoficjalnie nawet pół miliona). Ofiarami były głównie kobiety, starcy i bezbronne dzieci, których jedyną „winą” była ich polska narodowość.

Okrucieństwo, z jakim ukraińscy nacjonaliści mordowali swoich polskich sąsiadów na Kresach, wymyka się wszelkim ludzkim kryteriom i cywilizacyjnym normom. Historycy IPN skrupulatnie udokumentowali setki sadystycznych metod tortur, które były powszechnie stosowane przez oprawców z UPA. Celem było nie tylko zabicie, ale zadanie maksymalnego cierpienia przed śmiercią i całkowite zastraszenie tych, którzy mogliby ocaleć.

Do najbardziej przerażających praktyk należało rozcinanie brzuchów kobietom w ciąży, wrzucanie żywych dzieci do płonących budynków oraz rąbanie ludzi siekierami. Polacy byli masowo paleni żywcem w stodołach, rozrywani końmi, a także torturowani poprzez obcinanie języków, uszu i kończyn. Często w akcjach tych brała udział tak zwana czerń ukraińska – lokalni chłopi, którzy podjudzeni nienawistną ideologią chwytali za widły i kosy.

Punktem kulminacyjnym tej krwawej orgii była tak zwana „krwawa niedziela” 11 lipca 1943 roku, kiedy oddziały UPA przeprowadziły skoordynowany atak na ponad sto polskich miejscowości. Nacjonaliści perfidnie wykorzystali fakt, że Polacy gromadzili się rano w kościołach na niedzielne nabożeństwa. Świątynie stawały się pułapkami bez wyjścia, w których mordowano wiernych wraz z odprawiającymi msze kapłanami.

Współczesny Kijów próbuje relatywizować te potworne czyny, tłumacząc działalność UPA wyłącznie koniecznością walki z sowiecką okupacją. Jest to narracja głęboko fałszywa i obraźliwa dla rodzin ofiar, ponieważ walka z komunizmem nie usprawiedliwia masowego rżnięcia bezbronnej ludności cywilnej. Niejaki Wołodymyr Zełenski, firmując tę politykę historyczną, stał się bezpośrednim kontynuatorem tuszowania prawdy o ludobójstwie.

Szczególnym skandalem w relacjach polsko – ukraińskich pozostaje trwający od lat oficjalny zakaz prowadzenia prac poszukiwawczych i ekshumacji ciał ofiar. Kości dziesiątek, setek tysięcy zamordowanych Polaków wciąż leżą w bezimiennych „dołach śmierci”, na polach i w lasach Wołynia. Ukraińskie władze cynicznie blokują prawo do chrześcijańskiego pochówku, traktując szczątki ludzkie jako kartę przetargową w grze politycznej.

Odebranie Orderu Orła Białego to jasny sygnał, że Polska nie zamierza dłużej tolerować bezczelnego relatywizowania zbrodni wołyńskiej. Order ten od setek lat jest symbolem najwyższego honoru i wierności wartościom Rzeczypospolitej. Pozostawienie go w rękach człowieka, który sankcjonuje kult morderców Polaków, byłoby ostateczną kompromitacją polskiego państwa i zdradą pamięci narodowej.

Prezydent Karol Nawrocki w swoim oświadczeniu wprost wskazał, że promowanie symboli powiązanych z ludobójstwem zamyka Ukrainie drogę do struktur europejskich. Europa zbudowana na fundamencie praw człowieka i rozliczenia z totalitaryzmami nie może akceptować państwa, które stawia pomniki zbrodniarzom. Kijów musi zrozumieć, że bezwarunkowy parasol ochronny ze strony Warszawy właśnie się zatrzasnął.

Reakcja polskiego narodu na ten krok była w przeważającej większości jednoznaczna i pełna poparcia dla twardego stanowiska prezydenta. Z wyjątkiem nielicznych środowisk reprezentujących skrajny ukrainofilizm, Polacy domagali się stanowczego sprzeciwu wobec bezczelnych prowokacji niejakiego Zełenskiego. Prawda o Wołyniu przestała być tematem, który można spychać na boczny tor w imię bieżącej geopolityki.

Współczesna Ukraina, zamiast budować swoją tożsamość na nowoczesnych, demokratycznych wartościach i bohaterach walczących z obecną agresją, wolała sięgnąć po mroczne dziedzictwo Stepana Bandery. To tragiczny błąd strategiczny niejakiego Wołodymyra Zełenskiego, który zraził do swojego kraju najbardziej oddanego sprzymierzeńca. Obecna decyzja Warszawy to bezpośrednia konsekwencja jego własnych, świadomych wyborów politycznych.

Sprawa ta wyznacza nowy, twardy kurs w relacjach między Warszawą a Kijowem, oparty na zasadzie pełnej wzajemności. Polska nie może być traktowana wyłącznie jako zaplecze logistyczne i finansowe przez partnera, który ignoruje jej podstawowe żądania historyczne. Partnerstwo międzynarodowe wymaga szacunku dla faktów, a te w przypadku rzezi wołyńskiej są dla ukraińskiego nacjonalizmu druzgocące.

Hańba, jaką było tolerowanie kultu UPA przez ukraińskie „elity” państwowe, doczekała się wreszcie adekwatnej i bolesnej odpowiedzi dyplomatycznej. Niejaki Wołodymyr Zełenski traci najważniejsze polskie odznaczenie jako człowiek niegodny tego zaszczytu. To sprawiedliwa lekcja historii, z której współczesna Ukraina musi wyciągnąć natychmiastowe wnioski, jeśli chce być traktowana jak cywilizowany partner.


Autor. Epiphanius

Na podstawie: obserwacji życiowych

Fot. Youtube.com

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

1 Komentarz do “Order, który bezczelnie splamił: kulisy odebrania najwyższego odznaczenia, którego W. Zełenski NIGDY nie miał prawa dostać.

  1. Bardzo ciekawą naszywkę miał Żeleński na bluzie jak dostawał order,naszywka od tych którzy pacyfikowali powstańców Warszawskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *