Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.
WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)
Wpłaty Krajowe- Nr. Konta: 39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta: PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Kod SWIFT: POLUPLPR Tytułem: Darowizna na cele statutowe Wydarzenia na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej z lat 1943–1945 stanowią jedną z najtrudniejszych i najbardziej bolesnych kart w historii stosunków polsko – ukraińskich. Masowe zbrodnie popełnione na polskiej ludności cywilnej przez struktury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) zostały przez polski Sejm i Instytut Pamięci Narodowej oficjalnie uznane za ludobójstwo o znamionach czystki etnicznej. Podłoże tej tragedii kształtowało się przez lata, znajdując fundament w ideologii integralnego nacjonalizmu sformułowanej przez Dmytra Doncowa. Teoria ta zakładała stworzenie jednonarodowego państwa ukraińskiego, z którego obszaru należało bezwzględnie usunąć wszystkie inne grupy etniczne. W warunkach okupacji wojennej i osłabienia struktur państwowych dawne napięcia sąsiedzkie zostały przekształcone w zorganizowaną akcję eksterminacyjną skierowaną przeciwko polskim współmieszkańcom. Skoordynowany plan usunięcia Polaków z Kresów zaczął być realizowany z pełną siłą na początku 1943 roku. Pierwszym tragicznym symbolem tej fali stała się zbrodnia w Parośli z lutego 1943 roku, gdzie zamordowano ponad stu mieszkańców. W kolejnych miesiącach fala agresji rozlewała się na kolejne powiaty Wołynia, obejmując setki wsi i kolonii, w których Polacy i Ukraińcy żyli dotychczas obok siebie. Kulminacyjnym punktem wołyńskiej tragedii stał się 11 lipca 1943 roku, znany w historii jako „Krwawa Niedziela”. W tym dniu oddziały UPA, często wspierane przez zmobilizowaną lokalną ludność, dokonały jednoczesnego ataku na około 150 polskich miejscowości. Wybór niedzieli nie był przypadkowy – napastnicy otaczali kościoły i kaplice w trakcie trwania nabożeństw, odcinając wiernym drogi ucieczki. Relacje świadków i dokumenty zgromadzone w archiwach państwowych oraz przez Instytut Pamięci Narodowej jednoznacznie wskazują na wyjątkową brutalność, jaka towarzyszyła tym napadom. Celem formacji nacjonalistycznych była całkowita likwidacja fizyczna mieszkańców, bez względu na ich wiek, płeć czy stan zdrowia. Ataki charakteryzowały się masowością i bezwzględnością, które miały zmusić ewentualnych ocalałych do natychmiastowej i bezpowrotnej ucieczki z tych ziem. Ofiarami czystek padali przede wszystkim bezbronni mieszkańcy wsi – rolnicy, kobiety, starcy oraz dzieci. Brak nowoczesnego uzbrojenia u napastników sprawiał, że do przeprowadzania mordów powszechnie używano narzędzi gospodarskich, takich jak siekiery, widły, kosy czy piły. Użycie takich metod potęgowało grozę i prowadziło do ogromnych cierpień ofiar przed śmiercią, co trwale zapisało się w pamięci ocalałych. Tragicznym aspektem tamtych wydarzeń była brutalizacja relacji sąsiedzkich. W wielu miejscach w napadach brały udział osoby, które od lat znały swoje ofiary, co dla społeczności kresowych było głębokim wstrząsem moralnym. Konsekwencją ataków była nie tylko śmierć dziesiątek, setek tysięcy ludzi, ale również całkowite zniszczenie materialnego dziedzictwa Kresów. Polskie gospodarstwa, kościoły, szkoły i całe osady były systematycznie grabione, a następnie palone, aby uniemożliwić komukolwiek powrót. Krajobraz kulturowy wielu regionów Wołynia został w ten sposób bezpowrotnie wymazany. W odpowiedzi na narastającą falę mordów, polska ludność cywilna zaczęła organizować placówki samoobrony, z których najbardziej znane powstały w Przebrażu, Hucie Stepańskiej czy Szymanowie. Część z tych ośrodków zdołała skutecznie odeprzeć ataki i ocalić tysiące uchodźców, inne jednak ulegały przeważającym siłom napastników, co kończyło się tragicznie dla zgromadzonych tam ludzi. Wokół baz samoobrony formowały się także oddziały Armii Krajowej. Pod koniec 1943 roku i w roku 1944 fala przemocy przeniosła się z Wołynia na tereny Małopolski Wschodniej – do województw lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego. Choć tamtejsza polska ludność była lepiej zorganizowana, a struktury podziemia silniejsze, schemat działań OUN-B i UPA pozostawał podobny, przynosząc kolejne tysiące ofiar wśród ludności cywilnej. Szacunki historyków dotyczące łącznej liczby ofiar tej tragedii wciąż są przedmiotem badań, ze względu na trudności z dotarciem do pełnej dokumentacji i brak możliwości przeprowadzenia wszystkich prac poszukiwawczych. Przyjmuje się, że na samym Wołyniu zginęło około 40–60 tysięcy Polaków, natomiast łączna liczba ofiar na wszystkich terenach objętych czystkami etnicznymi wynosi od 100 do nawet 500 tysięcy osób. Przez dekady okresu PRL temat zbrodni wołyńskiej był spychany na margines oficjalnej debaty publicznej i cenzurowany ze względów politycznych oraz w imię przyjaźni w bloku wschodnim. Pamięć o tragedii była przechowywana głównie w kręgach rodzinnych, wśród rodzin kresowych oraz w niezależnych publikacjach emigracyjnych i drugoobiegowych, co utrudniało rzetelne zbadanie sprawy przez długie lata. Dopiero po 1989 roku możliwe stało się podjęcie otwartych badań naukowych i publicznej dyskusji na temat wydarzeń na Kresach. Badacze tacy jak dr Lucyna Kulińska, Ewa Siemaszko czy Władysław Siemaszko wykonali ogromną pracę polegającą na zbieraniu relacji świadków, dokumentowaniu zniszczonych miejscowości oraz analizowaniu założeń ideologicznych sprawców, co pozwoliło na przywrócenie tej tematyki do narodowej pamięci. Na marginesie dodam, że najnowsza książka dr Lucyny Kulińskiej nosi tytuł „Zapomnij o Kresach. Fałszowanie historii i niszczenie tożsamości Polaków”. Premiera publikacji miała miejsce 27 marca 2026 roku. Książka stanowi drugą część wydanej wcześniej pracy zatytułowanej „Rzeczpospolita Niechciana”. Autorka zapowiedziała również powstanie trzeciego tomu, który skupi się na okresie powojennym. Pozycja ta ma głównie charakter edukacyjny. Dotyczy problematyki fałszowania prawdy historycznej oraz niszczenia polskiej tożsamości narodowej w kontekście Kresów. Serdecznie polecamy każdemu tę książkę, gdyż jest ona w pewnym sensie „bezcenna” a sama dr Lucyna Kulińska to kobieta niezłomna, to w wielu aspektach wzór do naśladowania. Ale dobrze, idźmy dalej. Ludobójstwo na Wołyniu jest powszechnie określane mianem: genocidium atrox, co dosłownie oznacza „ludobójstwo straszliwe”, „okrutne” lub „dzikie”. Wprowadzenie tego pojęcia do debaty publicznej i naukowej miało na celu oddanie specyfiki zbrodni wołyńskiej. Polscy badacze i historycy (w tym między innymi prof. Ryszard Szawłowski) użyli go, ponieważ uznali, że sama definicja klasycznego ludobójstwa nie oddaje w pełni tego, co działo się na Kresach. W przeciwieństwie do zbrodni dokonywanych w sposób zindustrializowany (jak niemieckie komory gazowe), na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej mordy były dokonywane bezpośrednio, przy użyciu najprostszych narzędzi gospodarskich, i często łączyły się z torturami. Dodatkowo termin ten ma podkreślać, że stopień okrucieństwa i intencjonalnego zadawania cierpień ofiarom (w tym dzieciom i kobietom) przewyższał ramy standardowych czystek etnicznych. Okrucieństwo potęgował fakt, że sprawcami bywali ludzie zamieszkujący te same wsie, co dla społeczności lokalnych było głębokim wstrząsem psychologicznym i moralnym. Kochani, spójrzcie… Rzeź Wołyńska oraz inne temu podobne. Później to co działo się na Ukrainie w ostatnich latach, mam na myśli przede wszystkim masowy proceder aborcyjny – czyli w mojej opinii mordowania nienarodzonych dzieci. Dodajcie to wszystko do siebie i zastanówcie się czy aby czas kary, pokuty dla Ukrainy nie nadszedł? Mało tego, zadam inne pytanie i pozostawię je bez odpowiedzi: czy w oparciu oto wszystko Ukraina będzie nadal istnieć, czy w ogóle zasługuje na istnienie? Autor. UNreal Fot. Youtube.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
„Genocidium atrox” na Kresach Wschodnich: prawda o Wołyniu i ideologii, która doprowadziła do masowych mordów.
