Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Chiński zamordyzm z taoizmem – czy to nasza przyszłość? „Jednostka ludzka zamieszkująca” ten, czy inny kraj?

0
W odniesieniu do naszej sytuacji: czy czeka nas podobny los w ramach judaizmu, który zdominował tzw. Zachód? Wydaje się, że nasza sytuacja jest gorsza, ponieważ system chiński „dobiera” elity na podstawie egzaminów, co pozwala zachować skuteczność, a prawo władzy (cesarza) jest weryfikowane względem zgodności z prawami natury, czyli wyrazem woli Nieba.

Takie tytułowe zestawienie może budzić zdziwienie. Przynajmniej. Ale warto się zastanowić nad problemem. Czy chiński zamordyzm – jak się nam go przedstawia – jest faktycznie totalną kontrolą wszystkiego, na tyle by uniemożliwić jakikolwiek indywidualny rozwój? Nasza, rzekomo wolnościowa teraźniejszość, jest podsycana strachem przed chińskim zamordyzmem, gdzie istnieje totalna inwigilacja, z systemem kamer monitorujących wszelkie ruchy i zachowania mieszkańców.

Do tego dochodzi system „poprawności obywatelskiej”, w którym każde odchylenie od standardu zachowań jest negatywnie oceniane, co może prowadzić nawet do wykluczenia społecznego w postaci braku dostępu do większości usług publicznych. Człowiek – choć to za dużo powiedziane, właściwszym określeniem byłaby „jednostka ludzka zamieszkująca w Chinach” – jest trybikiem chińskiej państwowości. Czy taki model życia musi budzić przerażenie? Warto to rozważyć w kontekście cywilizacyjnym.

Cywilizacja chińska jest tworem sztucznym, w którym etyka wynika z praw stanowionych przez cesarza (lub innego władcę) na podstawie wskazań Nieba. To cesarz – władza centralna – konstytuuje życie społeczne. Państwowość to struktura, która umożliwia realizację tego typu organizacji. Chińczyk (jako członek chińskiej wspólnoty, bo tam istnieje wiele narodowości) jest członkiem społeczeństwa, o ile wypełnia rolę, jaką mu system przyznaje. Jeśli chce wykazać się odrębnością i korzystać z prawa do wolności – zostaje natychmiast wykluczony. Staje się podglebiem, na którym budowany jest system chiński. Wolność jest więc czymś skrajnie negatywnym.

Identycznie funkcjonuje inny, sztuczny system, jakim jest judaizm. Jeśli członek tej społeczności nie wypełnia nakazów wspólnoty – również zostaje wykluczony. Nakładana jest klątwa („cherem”), która wiąże się głównie z konsekwencjami ekonomicznymi. W takim ujęciu totalna kontrola nie jest uważana przez Chińczyków za formę represji, lecz za synonim porządku społecznego. Oczywiście, ten punkt widzenia jest prawdziwy o ile akceptowany jest cel wskazywany przez cesarza. Obecny przywódca Chin działa dokładnie na tej podstawie.

Każda próba wprowadzenia innych ideologii jest bezwzględnie tłumiona. Przykładem jest pacyfikacja KRK w Chinach, wystąpienia studenckie na Placu Niebiańskiego Spokoju czy działalność sekt Qigong lub feng shui. Decyzje władzy są także sprawdzane pod względem zgodności z naturą, co ma dowodzić ich zgodności z zaleceniami Nieba. Na przykład Mao obawiał się, czy Tama Wielkich Przełomów jest zgodna z naturą i czy nie spowoduje zakłóceń, które mogłyby podważyć jego władzę.

Czy zatem Chińczycy są pozbawieni możliwości indywidualnego rozwoju poza systemem państwa? Odpowiedzią był taoizm, czyli poszukiwanie własnej drogi rozwoju duchowego w sposób niekolizyjny z systemem. Można powiedzieć, że powstały dwie ścieżki rozwojowe – państwowa i indywidualna jednostki (granicą wpływu państwa była rodzina). Taoizm z czasem rozwinął także formy indywidualnych zdolności „ponadnormalnych”, które można uznać za poboczne w stosunku do idei głównej.

W odniesieniu do naszej sytuacji: czy czeka nas podobny los w ramach judaizmu, który zdominował tzw. Zachód? Wydaje się, że nasza sytuacja jest gorsza, ponieważ system chiński „dobiera” elity na podstawie egzaminów, co pozwala zachować skuteczność, a prawo władzy (cesarza) jest weryfikowane względem zgodności z prawami natury, czyli wyrazem woli Nieba.

W judaizmie natomiast obowiązują sztuczne ograniczenia w postaci prawa raz nadanego, którego nie można podważyć, przypisującego szczególną rolę „narodowi wybranemu”. Interpretacja prawa pozostaje w rękach tego narodu – nie ma możliwości sprzeciwu, jedynie podporządkowanie. W takiej sytuacji indywidualna droga rozwoju jest praktycznie uniemożliwiona, choć pewien wpływ jednostki może występować.

Wniosek? Jeśli straszyć społeczeństwo chińskimi metodami inwigilacji jednostki, należy zdać sobie sprawę, że nas może spotkać gorszy los – nawet indywidualny rozwój może zostać ograniczony. W Chinach granicą wpływu państwa była rodzina. Tymczasem polityka jednego dziecka doprowadziła do depopulacji i zdegenerowania instytucji, a także do odsunięcia ówczesnej ekipy władzy. W naszym systemie mamy podobne zjawisko – nawet jeśli jest dostrzegane, nie istnieje skuteczna metoda jego powstrzymania. Pytanie pozostaje: czy jest jakaś droga wyjścia?


Autor. Krzysztof J. Wojtas

Fot. Pixabay.com / glaborde7

Źródło: WolneMedia.net


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *