Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Niemcy znów przerzucają swoją winę za Holokaust na Polaków: fałszowanie historii II wojny światowej i zniesławianie Polski.

0
To, co najbardziej oburza autorów listu, to fakt, że niemieckie i austriackie instytucje pamięci — które powinny stać na straży prawdy historycznej — promują narrację, która relatywizuje odpowiedzialność Niemiec za Holokaust, a elementy odpowiedzialności przerzuca na naród ujarzmiony, wyniszczany i eksterminowany. To nie jest tylko błąd metodologiczny — to próba przepisywania historii. Kiedy ofiary stawia się na równi z oprawcami — nie ma mowy o dialogu, pojednaniu ani o rzetelnej nauce.

Promocja książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebego w Niemczech i Austrii wywołała w Polsce oburzenie, jakiego dawno nie było. I trudno się dziwić — skoro w ponad 1100-stronicowej pracy autor próbuje zepchnąć na margines niemiecką machinę zagłady, a odpowiedzialność rozmyć, przerzucając ją na… polskich samorządowców z terenów Generalnego Gubernatorstwa. Państwa polskiego nie było wtedy na mapie, okupacja była totalna, a Polacy — w odróżnieniu od niemieckich sprawców — byli ofiarami terroru, masowych egzekucji, pacyfikacji i wypędzeń.

A jednak w tej książce zostali ustawieni w jednej linii z niemieckimi nazistami. Z powodu zrównywania okupantów z okupowanymi 130 polskich historyków, działaczy opozycji demokratycznej z PRL i dyplomatów, podpisało list otwarty, w którym oskarża niemieckie i austriackie instytucje pamięci o promowanie materiału, który „fałszuje historię II wojny światowej i zniesławia Polskę oraz Polaków”.

Dr Damian Sitkiewicz z IPN — autor obszernej recenzji w periodyku „Polish-Jewish Studies” — nie owija w bawełnę. Według niego książka Rossolińskiego-Liebego tworzy całkowicie wypaczony obraz okupacji, w którym niemiecki aparat terroru zostaje zepchnięty w cień, pomija się systemowe rabunki Polaków i Żydów, wysiedlenia, tworzenie gett, deportacje i niemieckie decyzje wykonawcze, nie ma realnego opisu roli SS, Gestapo i administracji Rzeszy, za to polscy burmistrze mają rzekomo działać jak „partnerzy” okupanta, współuczestniczący w Zagładzie.

Brzmi jak karykatura? Bo nią jest. Historyk IPN podkreśla, że z takiej narracji wyłania się obraz „świata okupacji z ograniczoną rolą Niemców” — świata, który nigdy nie istniał. To manipulacja, która nie tylko pomija fakty, ale odwraca logikę odpowiedzialności za Holokaust. Polska nie miała możliwości prowadzenia jakiejkolwiek polityki wobec ludności żydowskiej czy jakiegokolwiek „udziału” w niemieckiej machinie śmierci, ponieważ państwo polskie zostało zlikwidowane.

Jedyną kontynuacją były struktury Polskiego Państwa Podziemnego, które alarmowały Zachód o Holokauście, organizowały pomoc, karały kolaborantów i same ponosiły straszliwe straty z rąk Niemców. W tym świetle pomysł, że lokalni polscy urzędnicy — funkcjonujący pod niemieckim nadzorem, pod presją, bez realnych kompetencji — mogliby być „odpowiedzialni za Holokaust”, brzmi jak groteska. Ale przede wszystkim jak krzywdzące kłamstwo, które rozgrzesza faktycznych sprawców.

Wyjątkowe oburzenie wzbudziło zwłaszcza zdjęcie Juliana Kulskiego na okładce książki. Ten komisaryczny burmistrz okupowanej Warszawy działał za zgodą Polskiego Państwa Podziemnego — i był nadzorowany przez strukturę, która regularnie informowała aliantów o niemieckich zbrodniach. Insynuowanie jego udziału w Zagładzie to dla sygnatariuszy listu „jawne zakłamanie historii”.

Pod listem podpisali się m.in. krewni Kulskiego, działacze opozycji z PRL, oraz jedni z najbardziej uznanych polskich historyków: Andrzej Chwalba, Wojciech Fałkowski, Andrzej Nowak, Marek Kornat, Mirosław Szumiło, Zofia Zielińska i wielu innych. Pismo podpisali również byli ambasadorzy Polski w Niemczech i przedstawiciele organizacji zajmujących się relacjami polsko-niemieckimi.

To, co najbardziej oburza autorów listu, to fakt, że niemieckie i austriackie instytucje pamięci — które powinny stać na straży prawdy historycznej — promują narrację, która relatywizuje odpowiedzialność Niemiec za Holokaust, a elementy odpowiedzialności przerzuca na naród ujarzmiony, wyniszczany i eksterminowany. To nie jest tylko błąd metodologiczny — to próba przepisywania historii. Kiedy ofiary stawia się na równi z oprawcami — nie ma mowy o dialogu, pojednaniu ani o rzetelnej nauce.


Autor: Aurelia

Na podstawie: wPolityce.pl

Fot. Pixabay.com / marsjo

Źródło: WolneMedia.net


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *