Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.
WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)
Wpłaty Krajowe- Nr. Konta: 39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta: PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Kod SWIFT: POLUPLPR Tytułem: Darowizna na cele statutowe W oficjalnym dyskursie historycznym masoneria przedstawiana jest jako stowarzyszenie etyczne, skupione na filantropii i samodoskonaleniu. Jednak pod tą racjonalną fasadą kryje się struktura pionowa, której szczyt ginie w oparach metafizycznej tajemnicy. Prawdziwa natura wolnomularstwa nie objawia się w błękitnych lożach, dostępnych dla szerokiego ogółu. Prawda jest reglamentowana, dawkowana z chirurgiczną precyzją jedynie tym, którzy wykazali się absolutną lojalnością wobec „nieznanego”. Kluczem do zrozumienia tej struktury jest pojęcie „Niewidzialnych Zwierzchników” (Superiores Incogniti). To termin, który w XVIII-wiecznych rytach, takich jak „Ścisła Obserwa” barona von Hundta, budził autentyczne przerażenie i nabożny podziw. Kim są ci Zwierzchnicy? Otóż jak słusznie zauważył św. Paweł, nie toczymy walki z krwią i ciałem. „Niewidzialność” tych bytów nie wynika jedynie z konspiracji, lecz z ich odmiennej natury ontycznej / istnienia. W kręgach najwyższego wtajemniczenia uznaje się, że masoneria pełni rolę ziemskiego „ciała”, które musi posiadać „głowę”. Jeśli ciało jest widzialne, głowa musi pozostawać w cieniu, operując na częstotliwościach niedostępnych dla profanów. Paul Mariel, wybitny martynista, trafnie zdefiniował loże jako „łowisko”. To tutaj odbywa się selekcja naturalna dusz. Większość członków to jedynie „użyteczni idealiści”, stanowiący parawan dla operacji właściwych. Proces selekcji polega na wyłapywaniu jednostek o specyficznych predyspozycjach: ambicji, braku moralnych skrupułów lub przeciwnie – ogromnym potencjale intelektualnym, który można nakierować na „oświecenie” o charakterze lucyferycznym. „Niewidzialni Zwierzchnicy” nie potrzebują tysięcy członków. Potrzebują jedynie punktów styku – jednostek, które stają się „kanałami” dla ich woli w świecie materialnym. To o nich pisał Ernesto Nys jako o ludziach „spod ziemi”. Pojawienie się tych wysłanników w kluczowych momentach historii – jak przed Rewolucją Francuską – sugeruje, że posiadają oni wgląd w mechanizmy czasu i psychologii mas, jakich nie posiada żaden ziemski strateg. Zdrada elit i królów była pierwszym krokiem do upadku starego porządku. Książęta, wchodząc do lóż, sądzili, że zyskują nową wiedzę. W rzeczywistości oddawali suwerenność swoich dusz bytom, które planowały ich likwidację. W tym miejscu należy zderzyć racjonalizm Rene Guenona z wizyjną głębią Katarzyny Emmerich. Guenon widział w nich „żywych ludzi o nadprzyrodzonych zdolnościach”, lecz Emmerich odsłania kurtynę znacznie szerzej. Wizja „upadłych chórów anielskich”, które nie trafiły do piekła, lecz zamieszkują sfery pośrednie, idealnie koresponduje z masońską koncepcją „Egregoora” – zbiorowej formy myślowej, która nabiera autonomicznej, demonicznej inteligencji. Te byty, pozbawione ciężaru materii, potrzebują ludzkich rąk, by kształtować materię świata. Masoneria, ze swoimi rytuałami, buduje „most” (pontifex), przez który ta wola może przepływać. Na samym szczycie tej piramidy nie stoi nikt inny jak Lucyfer – „Niosący Światło”. Dla niewtajemniczonych światło to jest symbolem wiedzy. Dla najwyższych stopni jest to realna obecność bytu, który rzucił wyzwanie Stwórcy. Albert Pike, wielki komandor Rytu Szkockiego, w swoich instrukcjach dla najwyższych rad (często ukrywanych przed niższymi stopniami) wprost wspominał o czystej doktrynie lucyferycznej jako o sercu masonerii. To właśnie jest ten „punkt wyjścia”, o którym wielokrotnie na naszym portalu wspominaliśmy. Wszystkie inne tajne stowarzyszenia, sekty i grupy wpływów są jedynie mackami tego samego organizmu, którego serce bije w rytm narzucony przez „Zwierzchników”. Dlaczego nazywa się ich „Niewidzialnymi”? Ponieważ ich wpływ jest tak totalny, że staje się niezauważalny. Są jak powietrze, którym oddycha współczesna kultura, przesiąknięta pychą i kultem człowieka jako boga. To jest właśnie „oświecenie” – przekonanie człowieka, że może sam, bez Boga, zbudować wieżę Babel, która sięgnie niebios. Masoneria dostarcza do tej budowy „cegieł” i „zaprawy”. Rządcy świata tych ciemności, o których pisał Apostoł Narodów, to dzisiejsze ośrodki decyzyjne, które choć formalnie świeckie, realizują agendę o charakterze wybitnie sakralnym – tyle że jest to „czarna liturgia”. Na naszym portalu wielokrotnie wspominaliśmy o „Golden Dawn” („Zakon Złotego Brzasku”). Tam kontakt z „Niewidzialnymi Mistrzami” odbywał się poprzez channeling i magię ceremonialną. To dowód, że „Zwierzchnicy” nie są jedynie metaforą, ale bytami komunikatywnymi. Jednak w masonerii ta komunikacja jest subtelniejsza. Odbywa się poprzez „rezonans”. Adept, przechodząc kolejne inicjacje, dostraja swoją wolę do woli „Zwierzchników”, aż staje się z nią tożsamy. W tym stanie „zjednoczenia” nie potrzebuje on już rozkazów. Wie, co ma robić, by burzyć ołtarze i trony. Staje się częścią „ciała węża”. „Ciało węża” to sieć powiązań, która oplata globalne finanse, media i struktury polityczne. Każde drgnienie na szczycie powoduje reakcję na samym dole, w najdalszej loży prowincjonalnej. To, co dziś nazywa się „teorią spiskową”, jest w istocie próbą nazwania tej niewidzialnej hierarchii przez ludzi, którzy dostrzegają nienaturalną synchronizację zdarzeń na świecie – synchronizację ponad czasową. Jak to możliwe, że świat zmierza w jednym, konkretnym kierunku, mimo pozornych konfliktów? Odpowiedź brzmi: ponieważ kierunek ten wyznaczają „Niewidzialni Zwierzchnicy”, dla których państwa i narody są jedynie figurami na szachownicy. Ich celem końcowym jest „Wielkie Dzieło” („Magnum Opus”) – całkowita przebudowa ludzkości na obraz i podobieństwo buntu pierwotnego. To „rozpuszczanie i wiązanie” (Solve et Coagula) porządku Bożego. Lucyfer, jako mistrz iluzji, potrafi ubrać tę destrukcję w szaty postępu, humanizmu i wolności. Jednak pod tymi hasłami kryje się duchowa pustynia i niewola wobec instynktów. Masoneria najwyższych stopni wie, że walka toczy się o duszę każdego człowieka. Loże są tylko laboratoriami, w których testuje się metody masowego zwodzenia. Zauważmy, jak precyzyjnie Katarzyna Emmerich opisuje „duchy zamieszkujące planety”. W tradycji okultystycznej planety odpowiadają różnym aspektom psychiki i duchowości, którymi te byty manipulują. Z kolei „Rybacy”, o których pisał Paul Mariel, to najbardziej przerażająca kasta. To ludzie, którzy przeszli „punkt bez powrotu” – oddali swoją podmiotowość w zamian za udział w mocy „Zwierzchników”. To oni stoją za „ściszonym głosem” i „lękiem i drżeniem”. Wiedzą, że „Zwierzchnicy” są bezlitośni. Każdy błąd w realizacji planu jest surowo karany, co widać w tajemniczych zgonach prominentnych masonów. Nasza cywilizacja znajduje się w punkcie krytycznym, ponieważ „ciało węża” niemal całkowicie zacisnęło swój uścisk. Niewidzialna dotąd władza zaczyna manifestować się w sposób jawny. To, co kiedyś było szeptane w zaciszu lóż, dziś jest ogłaszane z trybun międzynarodowych organizacji. Duch buntu stał się oficjalną doktryną nowoczesności. Nie dziwmy się zatem, że chaos narasta. „Niewidzialni Zwierzchnicy” karmią się chaosem. To z niego ma wyłonić się ich „Nowy Porządek”, w którym człowiek zostanie całkowicie odcięty od źródła łaski. „Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.” Ef 6:11-12. Czy można się im przeciwstawić? Odwołanie do „pełnej zbroi Bożej” jest jedyną logiczną odpowiedzią. Przeciwko siłom niefizycznym nie pomogą środki czysto ludzkie. Wiedza o istnieniu tej hierarchii jest pierwszym stopniem do obrony. Lucyfer operuje najlepiej tam, gdzie ludzie przestają wierzyć w jego istnienie, sprowadzając zło do błędów systemowych. Ujawnienie mechanizmu „Niewidzialnych Zwierzchników” wyciąga ich z bezpiecznego cienia. Prawda, choć trudna i ocierająca się o rejony satanizmu, ma moc wyzwalającą. Masoneria pozostaje „przedsionkiem”, ale drzwi do wewnętrznej świątyni są otwarte tylko dla tych, którzy zgodzą się na absolutną ciemność w zamian za fałszywe światło. Podsumowując: system, w którym żyjemy, jest strukturą okultystyczną, sterowaną przez byty, które wypowiedziały wojnę hierarchii niebieskiej. Ludzie na szczytach władzy to często jedynie marionetki w rękach „rybaków”. Ostateczna gra toczy się do ostatniej chwili ludzkości. Świadomość tego starcia jest obowiązkiem każdego, kto chce zachować godność i wolność dziecka Bożego w świecie rządzonym przez „Niewidzialnych”. Autor. Epiphanius Na podstawie: obserwacji życiowych Fot. Youtube.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
Architekci „Cienia” w Masonerii: metafizyczna hierarchia „Niewidzialnych Zwierzchników” i tajemnica „Ciała Węża”.
