Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Dobrze udokumentowany udział George’a H.W. Busha w spisku na życie prezydenta Kennedy’ego.

0
Struktura władzy, o której dziś piszemy („Deep State”), nie zniknęła wraz z pogrzebem JFK. Przetrwała i ewoluowała, cementując wpływy „rządu cieni”, który nie podlega demokratycznej kontroli. Bush, zostając dyrektorem CIA w 1976 roku, jedynie sformalizował swoją rolę. Dlaczego to ma znaczenie dzisiaj? Ponieważ ci sami ludzie i te same mechanizmy bezkarności wciąż dyktują reguły gry.

Cisza przed burzą bywa gęsta, ale to, co kryje się w archiwach pod nazwiskiem George’a Herberta Walkera Busha, przypomina raczej czarną dziurę, która wsysa wszelkie światło oficjalnej historii. Kiedy patrzysz na 22 listopada 1963 roku, nie widzisz tylko tragedii w Dallas, widzisz precyzyjnie naoliwioną maszynę, w której trybach tkwił człowiek, mający dekady później zasiąść w Gabinecie Owalnym.

Ten akt oskarżenia nie jest jedynie zbiorem dat. To kronika dynastii, której korzenie sięgają znacznie głębiej niż teksańskie pola naftowe, karmiąc się mrokiem finansowych operacji, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Zacznijmy od fundamentu – od „Daddy’ego” Prescotta Busha. Zanim świat usłyszał o George’u, jego ojciec zarządzał interesami, które mroziły krew w żyłach powojennym śledczym. The Guardian podaje, że Prescott Bush był dyrektorem Union Banking Corporation, instytucji przejętej w 1942 roku na mocy ustawy Trading with the Enemy Act za powiązania z bankierem Hitlera, Fritzem Thyssenem.

To właśnie to dziedzictwo – dziedzictwo bezwzględnego pragmatyzmu i operowania na styku wywiadu oraz wielkiego kapitału – uformowało przyszłego prezydenta. George H.W. Bush nie był przypadkowym politykiem, był dzieckiem struktur, które rządy traktowały jak narzędzia. Przejdźmy do kluczowego momentu: Dallas, listopad 1963. Oficjalna wersja mówi, że Bush był wtedy zwykłym biznesmenem naftowym, ale dokumenty FBI sugerują coś znacznie bardziej niepokojącego.

Notatka J. Edgara Hoovera z 29 listopada 1963 roku wspomina o briefingu przekazanym „panu George’owi Bushowi z Centralnej Agencji Wywiadowczej”. Choć CIA desperacko próbowała później twierdzić, że chodziło o innego George’a Williama Busha, ten pod przysięgą zaprzeczył, by kiedykolwiek brał udział w takim briefingu. Pytanie pozostaje: co George H.W. Bush robił w Dallas w dniu zamachu?

Zapiski wskazują, że 22 listopada Bush przebywał w Teksasie. Oficjalnie miał być w Tyler, 100 mil od Dallas, wygłaszając przemówienie dla Kiwanis Club. Jednak to właśnie tamtego dnia wykonał dziwny telefon do FBI, donosząc na Jamesa Parrota, twierdząc, że ten planuje zabić Kennedy’ego – co wyglądało na klasyczną operację tworzenia alibi.

John Hankey w swoim dokumencie idzie dalej, sugerując, że Bush nie tylko wiedział o spisku, ale pełnił rolę operacyjnego nadzorcy. To on miał być ogniwem łączącym interesy teksańskich naftowców, wygnanych Kubańczyków i „rządu cieni” z Waszyngtonu. Termin „teoria spiskowa”, został ukuty przez CIA w dokumencie 1035-960, aby ośmieszyć tych, którzy kwestionowali raport Komisji Warrena. To genialna broń psychologiczna: zamienić dociekliwość w stygmat społeczny.

Mechanizm ten zadziałał perfekcyjnie. Przez dekady każda próba powiązania Busha z Dallas była zbywana uśmiechem, mimo że dowody na jego wczesną współpracę z agencją są miażdżące. Russ Baker w Family of Secrets argumentuje, że Bush używał swojej firmy Zapata Off-Shore jako przykrywki dla operacji wywiadowczych już w latach 60.

Nie można zapomnieć o Operacji Zapata – kryptonimie inwazji w Zatoce Świń. Statki użyte w tej katastrofalnej operacji nosiły nazwy „Barbara” i „Houston”, co dla wielu jest jasnym sygnałem powiązania z firmą Busha i jego żoną. Kennedy, po porażce w Zatoce Świń, obiecał „rozbić CIA na tysiąc kawałków i rozrzucić je na cztery wiatry”. Dla ludzi takich jak Bush i jego mentor Allen Dulles, była to deklaracja wojny totalnej.

Struktura władzy, o której dziś piszemy („Deep State”), nie zniknęła wraz z pogrzebem JFK. Przetrwała i ewoluowała, cementując wpływy „rządu cieni”, który nie podlega demokratycznej kontroli. Bush, zostając dyrektorem CIA w 1976 roku, jedynie sformalizował swoją rolę. Dlaczego to ma znaczenie dzisiaj? Ponieważ ci sami ludzie i te same mechanizmy bezkarności wciąż dyktują reguły gry.

Przykłady takie jak sprawa maili Hillary Clinton są postrzegane jako dowód na istnienie „kasty nietykalnych”. Gdyby dowody zebrane przez badaczy takich jak Hankey czy Baker trafiły przed uczciwą ławę przysięgłych, historia USA musiałaby zostać napisana od nowa. Zamiast ojca narodu, zobaczylibyśmy architekta mrocznego porządku.

Każdy z nas musi zadać sobie pytanie: czy to możliwe, by przez dekady najważniejsze stanowiska w państwie zajmował człowiek powiązany z eliminacją prezydenta? Liczba „zbiegów okoliczności” wokół Busha przekracza granice statystycznego prawdopodobieństwa. Zdjęcie mężczyzny przypominającego Busha przed składnicą książek w Dallas po zamachu jest często dyskutowane, choć oficjalnie zdementowane.

Jednak w „świecie cieni” brak dowodu często staje się dowodem na głębię tuszowania sprawy. Więź Busha z Georgem de Mohrenschildtem, mentorem Oswalda, to kolejny mroczny element układanki. Ich wieloletnia znajomość rzuca cień na teorię „samotnego wilka”. Jak to możliwe, że przyjaciel przyszłego prezydenta opiekował się zabójcą urzędującego prezydenta?

Odpowiedź wydaje się ukryta w mroku, do którego dostęp mają nieliczni. Publikacja ta ma być krzykiem o prawdę, która została pogrzebana pod warstwami propagandy i strachu. A przecież 53 lata później echo strzałów na Dealey Plaza wciąż odbija się w korytarzach władzy. Nie chodzi o to, by grzebać w przeszłości dla samej sensacji, ale by zrozumieć, kto naprawdę trzyma lejce.

Jeśli zaakceptujemy kłamstwo o „magicznej kuli”, akceptujemy każdy kolejny spisek. Oswald był tylko pionkiem, „koziołkiem ofiarnym”, który musiał zginąć, by prawdziwi gracze mogli spokojnie wrócić do swoich biur. George H.W. Bush przeszedł do historii jako mąż stanu, ale pod tą maską kryje się postać, która – według przedstawionych argumentów – brała udział w najważniejszym zamachu stanu w historii Ameryki.

Ten akt oskarżenia jest przypomnieniem, że władza nie znosi próżni, a ci, którzy sięgają po nią przemocą, rzadko dobrowolnie ją oddają. Bezwzględność, o której dziś wspominamy, to paliwo „rządu cieni”. Dlatego właśnie musimy patrzeć na ręce tym, którzy rządzą dzisiaj. Dziedzictwo Bushów to nie tylko polityka, to lekcja o tym, jak głęboko może sięgać korupcja w samym sercu demokracji.

Prawda o Dallas nie jest martwa. Czeka w odtajnionych dokumentach, w przejęzyczeniach agentów i w odwadze ludzi, którzy nie boją się być nazywani „teoretykami spiskowymi”. To nie jest tylko historia kryminalna. To diagnoza systemu, który pozwolił, by spiskowcy stali się prezydentami, a świadkowie zamilkli na wieki. Diagnoza? Otóż George H.W. Bush to postać człowieka, który zawsze był tam, gdzie działy się rzeczy najgorsze.


Autor. Zespół Eschatologia.pl

Fot. Youtube.com

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *