Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Cień czarnego sześcianu i „pieczęć bestii”: okultystyczny kult Saturna od tysiącleci steruje „architektami” tego świata.

1
Ślub księcia Williama i Kate Middleton odbył się 29 kwietnia, co w astrologii politycznej ma kluczowe znaczenie, gdyż dokładnie tego samego dnia swój okultystyczny pakt małżeński przypieczętowali Adolf Hitler i Eva Braun. Liczba 29 jest bezpośrednio przypisana cyklowi Saturna, który potrzebuje niemal 29 lat na obieg wokół Słońca. Co więcej, pierścionek zaręczynowy Kate – ten sam, który wcześniej nosiła tragicznie zmarła księżna Diana – skrywa w sobie głęboki, niebieski szafir. W tradycji ezoterycznej szafir to „Kamień Saturna”, magnetyczny punkt skupiający ciężką, melancholijną i niszczycielską energię tej planety, przynoszącą jej posiadaczom tragiczny los.

Istnieją prawdy, które palą umysł niczym żywy ogień, dlatego „Archonci” tego świata ukryli je głęboko pod „całunem sprofanowanej codzienności”. Tylko nieliczni potrafią dostrzec „Architekta” ukrytego w cieniu. Przeciętny człowiek patrzy na niebo i widzi jedynie martwe planety, podczas gdy wtajemniczeni wiedzą, że kosmos to żywa, pulsująca sieć. W samym sercu tego kosmicznego mechanizmu zasiada Saturn – starożytny władca czasu, pierwotny „Demiurg”, którego zakamuflowana, lucyferiańska obecność od wieków steruje losami ludzkości.

W zamierzchłych czasach, na długo przed powstaniem współczesnych religii, Saturn nie był jedynie siódmą planetą, lecz „najwyższym bogiem, Rex Mundi”, surowym sędzią sprawującym władzę nad królami ziemi. Wolnomularscy mędrcy z bułgarskiego oddziału „Starożytnego i Pierwotnego Rytu Memphis” doskonale znali tę tajemnicę, kodując ją w swoich hermetycznych pismach. Na zachodzie i w tradycji astrologii kabalistycznej przypisywano mu złowrogie, destrukcyjne znaczenie, wiążąc jego imię bezpośrednio z Satanem.

Ta lingwistyczna i energetyczna zbieżność nie jest przypadkiem, lecz manifestacją tej samej pierwotnej siły, która więzi ludzkie dusze w materialnej iluzji czasu i przestrzeni. Najpotężniejszą manifestacją tej energii na ziemi jest legendarne „Bractwo Saturna” (Fraternitas Saturni), lucyferiańska loża, która wyłoniła się z mroków neognostyckiej demonologii. Wewnątrz jej zamkniętych świątyń czci się Saturna jako „Demiurga”, architekta materialnego więzienia.

Kluczem do zrozumienia ich potęgi jest „Magiczny Kwadrat Saturna”, matematyczna matryca składająca się z dziewięciu pól. Niezależnie od kierunku sumowania, każda linia tego kwadratu generuje liczbę 15, która w numerologii redukuje się do cyfry 6. Trzy kolumny tworzą nieuchronnie potrójną szóstkę – geometryczny i wibracyjny podpis Bestii, otwierający portale do innych wymiarów.

Geometria jest „językiem bogów”, a heksagram, czyli sześcioramienna gwiazda, to gwiezdne godło samego Saturna. Już tysiące lat temu sumeryjscy kapłani rzeźbili ten znak na glinianych tabliczkach, wiedząc, że reprezentuje on idealne przecięcie świata astralnego z materialnym. Nawet megalityczne Stonehenge zostało wzniesione na planie ukrytego heksagramu, stając się gigantycznym rezonatorem planetarnych sił.

Od Cypru, przez mistyczne Indie i piaski Egiptu, aż po zapomniane cywilizacje Mezoameryki – ten geometryczny klucz służył do ujarzmiania energii, którą wolnomularze do dziś uznają za fundament swojej architektury władzy. W XIX wieku Helena Bławatska, wielka mistyczka i założycielka „Towarzystwa Teozoficznego”, uczyniła z heksagramu centralną oś swojej doktryny, łącząc go z wężem gryzącym własny ogon – symbolem nieskończonego cyklu reinkarnacji.

Współcześnie ten sam znak, znany jako „Pieczęć Salomona”, jest sercem rytuałów czarownic z nurtu „Wicca”. Jednak eksperci badający okultystyczne podziemie dla agencji federalnych takich jak FBI nie mają złudzeń. W najmroczniejszych zakątkach ceremonialnej „magii goetii”, sześcioramienna gwiazda jest najgroźniejszym z narzędzi – uniwersalnym kluczem, który rozrywa zasłonę międzywymiarową i pozwala na przywoływanie oraz pętanie potężnych demonicznych bytów.

Ślady saturnicznego kultu prowadzą bezpośrednio do rodów, które z ukrycia władają globalnym kapitałem. Wybitny demaskator Henryk Pająk w swoim dziele „Lichwa: rak ludzkości” wskazał, że czerwony heksagram stał się rodowym herbem potężnej familii Rothschildów, dając początek ich nazwisku oznaczającemu „Czerwoną Tarczę”. Ten rodowy emblemat nie jest zwykłą heraldyką, lecz magicznym talizmanem przyciągającym materialne bogactwo kosztem duchowej wolności mas.

Saturn splata się tu z Lucyferem – „Niosącym Światło”, który w okultystycznych słownikach ucieleśnia lucyferiańską równowagę dobra i zła, przypominając orientalne „Yin – Yang”, gdzie światłość i mrok są nierozerwalnymi elementami tej samej gry. W swojej kolejnej proroczej księdze, „Bestie Końca Czasu”, Henryk Pająk przypieczętował powiązanie heksagramu z czarnym sześcianem Saturna – kosmicznym symbolem ograniczenia i grawitacji.

Kabała naucza, że Saturn to „Binah”, kosmiczna matka, która jednak w swojej negatywnej emanacji staje się niszczycielem. Elity doskonale wiedzą, jak manipulować tymi energiami poprzez masowe rytuały przejściowe. Przykładem tego jest głośna analiza Davida Icke’a, który obnażył saturniczną symbolikę ukrytą w zaślubinach brytyjskiej rodziny królewskiej – dynastii Windsorów, głęboko zakorzenionej w strukturach Zakonu Iluminatów.

Ślub księcia Williama i Kate Middleton odbył się 29 kwietnia, co w astrologii politycznej ma kluczowe znaczenie, gdyż dokładnie tego samego dnia swój okultystyczny pakt małżeński przypieczętowali Adolf Hitler i Eva Braun. Liczba 29 jest bezpośrednio przypisana cyklowi Saturna, który potrzebuje niemal 29 lat na obieg wokół Słońca. Co więcej, pierścionek zaręczynowy Kate – ten sam, który wcześniej nosiła tragicznie zmarła księżna Diana – skrywa w sobie głęboki, niebieski szafir. W tradycji ezoterycznej szafir to „Kamień Saturna”, magnetyczny punkt skupiający ciężką, melancholijną i niszczycielską energię tej planety, przynoszącą jej posiadaczom tragiczny los.

Równolegle z Saturnem, w masońskim panteonie pojawia się sowa – totem mądrości, ale i nocnej śmierci, co widać na płaskorzeźbach szczecińskich kamienic, gdzie ptak ten siedzi na kuli symbolizującej Saturna, tuż nad cyrklem i ekierką. Prawdziwe, przerażające oblicze tego kultu odsłania się jednak w kalifornijskich lasach, w ramach tajemniczego „Bohemian Club”. To tam prezydenci Stanów Zjednoczonych, tacy jak Reagan, Bush czy Nixon, obok myślicieli pokroju Kissingera i miliarderów z rodu Rockefellerów, gromadzą się co roku w lipcu, by u stóp gigantycznego, kamiennego posągu sowy odprawiać starożytny rytuał „Cremation of Care”.

Odważne śledztwo dziennikarskie Alexa Jonesa, który przeniknął do Bohemian Grove, udowodniło, że te elitarne nabożeństwa są bezpośrednią kontynuacją krwawych kultów babilońskich. Przed obliczem sowy dokonuje się rytualnego całopalenia, które profesor Texe Marrs i inni badacze jednoznacznie utożsamiają z kultem Molocha – krwiożerczego bóstwa, będącego inną maską Saturna i Szatana.

Jak zauważył oksfordzki wykładowca dr James Phillips, ten zakamuflowany satanizm rozwija się dziś najszybciej na świecie, infekując już ponad dwadzieścia procent populacji. Globalne „elity” oparły swój porządek na tych mrocznych paktach, przez co współczesny świat, odcięty od pierwotnego światła, nieuchronnie i pod dyktando Saturna zmierza ku ostatecznej autodestrukcji.


Autor. Epiphanius

Na podstawie: obserwacji życiowych

Fot. Youtube.com

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

1 Komentarz do “Cień czarnego sześcianu i „pieczęć bestii”: okultystyczny kult Saturna od tysiącleci steruje „architektami” tego świata.

  1. No to ja na waszym miejscu przestałbym odmawiać katolicki maryjny różaniec, zwłaszcza ten sprzed dodania tajemnic światła. Wszak 15 – jak 15 tajemnic różańca – to święta liczba babilońskiej bogini isztar, o czym zapewne niektórzy z was wiedzą. Co więcej pierwotnie różaniec tzw. św. brygidy miał 6 dziesiątek – przypadek, że tak często zmieniają formę tej modlitwy?
    Odrzuciłbym też te wszystkie tzw. cudowne medaliki i to jak najszybciej. Katolicki kościół i jego wierni, w tym rzekomo kochający Maryję kapłani nawet nie zdaje sobie sprawy, w czym naprawdę siedzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *