Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Zmierzch współczesnego świata pod słońcem szatana: znaki czasu i ostateczna batalia o przyszłość ludzkich dusz.

0
30 października roku 2016 o godzinie siódmej rano, była to niedziela, w Nursji, miejscu będącym sercem Włoch, w wyniku silnego trzęsienia ziemi o sile 6,6 stopni w skali Richtera, zawaliła się Bazylika świętego Benedykta, który jest patronem Europy. Należy zauważyć, że już wcześniej, to jest 24 sierpnia tego samego roku w wyniku innego trzęsienia ziemi została ona poważnie uszkodzona.

Stoimy u progu nocy, jakiej ludzkość jeszcze nie znała. Znaki na niebie i ziemi przestały być jedynie subtelnymi szeptami, a stały się ogłuszającym krzykiem rzeczywistości, która pęka w posadach. Współczesna cywilizacja, upojona własną technologią i pychą, dobrowolnie wkroczyła na ścieżkę samozagłady, ignorując przestrogi dawane nam przez mistyków, proroków i mędrców minionych dekad.

Biada tym, którzy w tych latach nie słyszeli odgłosu kopyt koni Apokalipsy. Biada temu, kto nie nauczył się ufać Bogu pod słońcem szatana, które wychyliło się ponad horyzont w przerażający sposób. Biada tym, którzy nie potrafią zrozumieć, że od czterech stuleci zawładnęły światem racjonalistyczne herezje, teraz zaś tajemnica tego, co irracjonalne zbliża się do drzwi.” Słowa te, które wypowiedział Friedricha Reck Malleczewen, brzmią dziś jak wyrok, od którego nie ma już odwołania.

Racjonalizm, który miał wyzwolić człowieka, ostatecznie go ubezwłasnowolnił, odzierając z duchowości i otwierając bramy dla czystego, irracjonalnego zła. Światopogląd oparty wyłącznie na tym, co materialne, doprowadził ludzkość do ślepego zaułka, w którym rozróżnienie dobra od zła stało się niemożliwe. W tym duchowym próżniaku rodzi się nowa, mroczna era. „Żyjemy w dniach Apokalipsy, ostatnich dniach naszej epoki. (…) Dwie potężne siły: mistycznego Ciała Chrystusa oraz mistycznego Ciała Antychrysta zaczynają odmierzać linię frontu końcowej batalii.” Arcybiskup Fulton Sheen z niesamowitą precyzją dostrzegł ten kosmiczny podział, który dziś przejawia się w każdej sferze ludzkiego zaangażowania.

Ta niewidzialna linia frontu nie przebiega już tylko między państwami, ale przecina ludzkie serca, domy, a nawet struktury religijne. Każdy człowiek, bez względu na swoją wolę, zostaje zmuszony do opowiedzenia się po jednej ze stron w tym ostatecznym starciu. Neutralność przestała istnieć, a milczenie stało się formą zdrady. Ziemia, będąca niemym świadkiem tego duchowego rozdarcia, zaczyna reagować fizycznym wstrząsem na grzechy ludzkości. Kosmiczny porządek domaga się sprawiedliwości, a materialne symbole dawnej chwały i fundamentów naszej cywilizacji obracają się w ruinę na naszych oczach.

30 października roku 2016 o godzinie siódmej rano, była to niedziela, w Nursji, miejscu będącym sercem Włoch, w wyniku silnego trzęsienia ziemi o sile 6,6 stopni w skali Richtera, zawaliła się Bazylika świętego Benedykta, który jest patronem Europy. Należy zauważyć, że już wcześniej, to jest 24 sierpnia tego samego roku w wyniku innego trzęsienia ziemi została ona poważnie uszkodzona.

Nasz rodak ksiądz Bronisław Bozowski tymi słowami skomentował owo wydarzenie: „Nie ma przypadków, są tylko znaki”. Upadek świątyni twórcy europejskiego monastycyzmu to geopolityczny i duchowy symbol runięcia chrześcijańskich fundamentów Starego Kontynentu. Europa, odrzucając swoje korzenie, skazała się na dryfowanie po wzburzonym morzu chaosu, pozbawiona moralnego kompasu i ochrony przed nadchodzącym kataklizmem.

W tym samym czasie, gdy materialne mury obracały się w pył, wewnątrz instytucji mających strzec depozytu wiary dochodziło do głębokiego rozkładu. Ostrzeżenia płynęły z miejsc najmniej oczekiwanych, obnażając iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa, jakim karmiły się miliony wiernych na całym świecie. Krytyczny głos zabrał również ojciec Rosario Stroscio, spowiednik Matki Teresy, który w wywiadzie dla „Corriere Della Sera” z 22 października 2015 roku podważył autorytet ówczesnych struktur kościelnych.

Zapytany o papieża Franciszka, odparł: „Wcale mnie nie przekonuje. Spędziłem życie w Argentynie, na ziemi, którą poznałem. Kraj ten niemal od zawsze był zarządzany przez masonerię. Bogiem zaś masonerii jest Lucyfer. Do Włoch już nie powrócę. Byłem tam ostatni raz w 2003 roku na beatyfikacji Matki Teresy, To już jest kraj bez moralności. Przyjmowanie tych wszystkich muzułmanów wydaje mi się krótkowzroczne. Nadejdzie dzień, kiedy będą poić ich koniec na Placu świętego Piotra.” Te surowe słowa ojca Stroscio malują obraz głębokiego kryzysu tożsamościowego i duchowego w sercu Kościoła.

Wkraczamy w „godzinę nocy”, gdzie ostateczne rozproszenie ciemności nie przyjdzie drogą ludzkich kompromisów, lecz poprzez totalne oczyszczenie. Świat, jaki znamy, musi ulec spopieleniu pod ciężarem własnej nieprawości, aby z tych zgliszcz mogła wyłonić się nowa ziemia i nowe niebo, wierne odwiecznemu Prawu Stwórcy. Eschatologiczna konfrontacja, której jesteśmy świadkami, to nie czas na lęk, lecz na duchowe przebudzenie i zrzucenie masek obojętności, gdyż każda sekunda przybliża nas do momentu, w którym sprawiedliwość dziejowa przetnie nić ludzkiej pychy.

Trzecia Tajemnica Fatimska w swej najgłębszej, mistycznej warstwie nie jest wyrokiem potępienia, lecz ostatnią deską ratunku rzuconą tonącemu światu przed nadejściem Paruzji. Rozpad struktur chrześcijańskiej Europy, zdrada na szczytach hierarchii i widmo globalnej schizmy to jedynie bolesne konwulsje umierającej epoki, która dobrowolnie oddała pokłon iluzji postępu. Prawdziwa walka toczy się dziś o bezcenny skarb – o każdą nieśmiertelną duszę, którą nieprzyjaciel ludzkiej natury pragnie pociągnąć za sobą w otchłań wiecznego zatracenia.

Gdy nad horyzontem ostatecznie zgaśnie słońce szatana, a triumf Niepokalanego Serca Maryi rozbłyśnie niczym poranna gwiazda, runą wszystkie fałszywe ołtarze współczesnego świata. Ci, którzy pośród huku spadających murów i drżenia ziemi zdołali usłyszeć głos prawdy i wytrwali w pokucie, staną się fundamentem nowej rzeczywistości. Niech więc odgłos kopyt koni Apokalipsy nie paraliżuje naszych serc, lecz będzie wezwaniem do nieustannej straży duchowej, bo Syn Człowieczy przyjdzie w godzinie, której się najmniej spodziewamy.


Autor. Zespół Eschatologia.pl

Fot. Pixabay.com / AdinaVoicu

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *