Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Pomiędzy Krzyżem a Chwałą, czyli duchowy wymiar zstąpienia Słowa Wcielonego do otchłani potępionych.

0
Najpiękniejszy opis duchowy zostawił anonimowy autor starożytnej Homilii na Świętą i Wielką Sobotę. Opisuje on, jak Chrystus bierze Adama za rękę i mówi: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”. To nie była walka na miecze z diabłami, ale „wykradzenie” śmierci jej łupu. Jezus przeszedł przez piekło jak zwycięski wódz, który wyprowadza jeńców z płonącego miasta, podczas gdy strażnicy (demony) stoją bezradni w cieniu. To wydarzenie pokazuje, że nie ma miejsca – nawet w najgłębszej otchłani rozpaczy – gdzie nie mogłaby dotrzeć łaska Boga.

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa to nie tylko historyczny fakt wiary, ale przede wszystkim centralny punkt chrześcijańskiej ontologii. W wymiarze religijnym stanowi ono ostateczne potwierdzenie bóstwa Jezusa i dopełnienie dzieła odkupienia – bez tego wydarzenia, jak pisał święty Paweł, „próżna byłaby nasza wiara”. To moment, w którym porządek łaski definitywnie zwycięża porządek grzechu, a ofiara krzyżowa zostaje przyjęta przez Ojca jako doskonałe narzędzie pojednania stworzenia ze Stwórcą.

W sferze duchowej zmartwychwstanie jest zaproszeniem do metanoi, czyli wewnętrznej przemiany. Nie jest to jedynie obietnica przyszłości, ale aktualna siła, która pozwala człowiekowi „umierać dla świata” i rodzić się do życia w Duchu. Duchowość paschalna opiera się na dynamice przejścia (paschy) ze stanu lęku i niewoli własnych słabości do wolności dzieci Bożych. Chrystus staje się „Pierworodnym spośród umarłych”, wytyczając drogę, którą każdy wierzący ma podążać już tu, na ziemi, poprzez życie oparte na miłości i nadziei.

Eschatologiczny wymiar zmartwychwstania nadaje sens ludzkiemu bytowi w perspektywie wieczności. Pusty grób jest zapowiedzią powszechnego zmartwychwstania ciał i ostatecznego triumfu nad śmiercią – „ostatnim nieprzyjacielem”. W tym ujęciu historia zbawienia dąży do swojego telos, czyli punktu kulminacyjnego, w którym Bóg będzie „wszystkim we wszystkich”. Zmartwychwstanie Jezusa jest więc „pierwszą kroplą deszczu”, obietnicą nowej ziemi i nowego nieba, gdzie biologia ustępuje miejsca nieśmiertelnej chwale, a człowiek odzyskuje pełną jedność z Absolutem.

Święty Augustyn z Hippony, kładąc nacisk na wymiar egzystencjalny, pisał, że „Zmartwychwstanie Chrystusa jest naszą nadzieją”. Dla Augustyna fakt ten był dowodem na to, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Podkreślał on, że wierzący nie powinien lękać się przemijania, skoro Głowa Mistycznego Ciała (Chrystus) już przeszła przez bramę śmierci, torując drogę członkom tego Ciała. To u Augustyna pojawia się słynna myśl, że chrześcijanin to „człowiek paschalny”, którego pieśnią jest radosne „Alleluja” śpiewane wbrew trudom świata.

Święty Tomasz z Akwinu, genialny systematyk, w swojej Sumie Teologicznej analizował Zmartwychwstanie jako „przyczynę sprawczą” naszego przyszłego zmartwychwstania. Akwinista argumentował, że Chrystus musiał powstać z martwych, aby przywrócić sprawiedliwość i ład w stworzeniu. Twierdził, że Zmartwychwstanie nie było powrotem do dawnego życia (jak w przypadku Łazarza), lecz przejściem do zupełnie nowego stanu bytowania – do życia w chwale, które nie podlega już prawom biologii i cierpienia, co stanowi dla nas obietnicę przebóstwienia ludzkiej natury.

Z kolei Święty Jan Chryzostom w swojej słynnej Homilii Paschalnej (czytanej do dziś w Kościołach wschodnich) ujął to wydarzenie w sposób niezwykle poetycki i tryumfalny. Pisał o „ośmieszeniu śmierci” i „zburzeniu piekła”. Według Chryzostoma, Chrystus zstępując do otchłani, „pochwycił śmierć, a sam został pochwycony przez Boga”. Ten Doktor Kościoła akcentował kosmiczne zwycięstwo: nikt nie musi już płakać z powodu swoich grzechów ani lękać się grobu, ponieważ z pustego grobu Chrystusa „wzeszło przebaczenie dla całego świata”.

A co z jednym z najbardziej tajemniczych momentów, to jest: zstąpienie do piekieł? Otóż według Świętego Jana Chryzostoma oraz apokryficznej „Ewangelii Nikodema” (która silnie wpłynęła na mistyków), przybycie Chrystusa do piekieł było dla demonów i Lucyfera absolutnym szokiem. Opisują oni „huk jak od gromu”, gdy Chrystus staje przed bramami otchłani. Lucyfer, który sądził, że przez śmierć na krzyżu ostatecznie pokonał Syna Bożego, nagle orientuje się, że „połknął przynętę, na której był haczyk bóstwa”.

Mistycy opisują, że Chrystus nie wdawał się w kurtuazyjne debaty. Jego obecność była jak oślepiający błysk, który sparaliżował moce ciemności. Lucyfer, pełen pychy, próbował stawiać opór, ale został rzucony na kolana samym Majestatem Słowa. Natomiast jedną z najbardziej plastycznych relacji pozostawiła bł. Anna Katarzyna Emmerich. W swoich wizjach opisywała ona, że dusza Chrystusa, świetlista i tryumfująca, zstąpiła do otchłani w otoczeniu chórów anielskich.

Emmerich opisuje, że demony pierzchały w popłochu, nie mogąc znieść blasku Chrystusa. Według niej, Chrystus rozkazał aniołom związać Lucyfera i wrzucić go w jeszcze głębszą otchłań. Padły tam słowa ostatecznego wyroku – szatan uświadomił sobie, że stracił władzę nad duszami sprawiedliwych (od Adama i Ewy po Jana Chrzciciela), które od wieków czekały na Wyzwoliciela.

W literaturze ascetycznej i u niektórych mistyków pojawia się motyw dialogu, w którym Chrystus wykazuje Lucyferowi jego bezsilność. To nie jest rozmowa równych sobie partnerów, lecz proklamacja zwycięstwa. Chrystus mówi do potępionych duchów: „Gdzie jest, o śmierci, twój oścień?”. Mistycy podkreślają, że szatan próbował oskarżać ludzkość o grzechy, ale Jezus ukazał swoje rany jako dowód spłaconego długu. W tym momencie „pyszny król ciemności” został upokorzony najbardziej – nie siłą fizyczną, ale pokorą i miłością, których nie potrafił pojąć.

Najpiękniejszy opis duchowy zostawił anonimowy autor starożytnej Homilii na Świętą i Wielką Sobotę. Opisuje on, jak Chrystus bierze Adama za rękę i mówi: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”. To nie była walka na miecze z diabłami, ale „wykradzenie” śmierci jej łupu. Jezus przeszedł przez piekło jak zwycięski wódz, który wyprowadza jeńców z płonącego miasta, podczas gdy strażnicy (demony) stoją bezradni w cieniu. To wydarzenie pokazuje, że nie ma miejsca – nawet w najgłębszej otchłani rozpaczy – gdzie nie mogłaby dotrzeć łaska Boga.


Autor. Zespół Eschatologia.pl

Fot. Youtube.com

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *