Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.
WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)
Wpłaty Krajowe- Nr. Konta: 39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta: PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Kod SWIFT: POLUPLPR Tytułem: Darowizna na cele statutowe O co chodzi z teorią Pustej Ziemi? Czy zastanawiałeś się kiedyś, co znajduje się głęboko pod naszymi stopami? Większość z nas akceptuje naukowe wyjaśnienie: skorupa, płaszcz i jądro. Istnieje jednak grupa ludzi, którzy wierzą w coś zupełnie innego – teorię Pustej Ziemi. Choć brzmi to jak scenariusz filmu science fiction, idea ta ma zaskakująco długą i barwną historię. Zatem czym dokładnie jest teoria Pustej Ziemi? Mówiąc najprościej, teoria ta sugeruje, że planeta Ziemia nie jest ciałem stałym, lecz posiada pustą przestrzeń w swoim wnętrzu. Według niektórych zwolenników ta pusta przestrzeń może zawierać własne słońce, atmosferę, a nawet zaawansowane cywilizacje lub prehistoryczne stworzenia. Koncepcja ta zakłada zazwyczaj, że na biegunach północnym i południowym znajdują się ogromne otwory, które służą jako wejścia do tego podziemnego świata. Niektórzy z najbardziej szanowanych naukowców w historii rozważali tę możliwość. Edmond Halley: W XVII wieku Halley (ten od słynnej komety) zaproponował, że Ziemia składa się z kilku koncentrycznych powłok, oddzielonych atmosferami, a każda z nich obraca się z inną prędkością. Wierzył on, że uciekający z tych powłok gaz jest odpowiedzialny za zjawisko zorzy polarnej. Leonhard Euler: W XVIII wieku ten matematyczny geniusz rzekomo zrezygnował z idei wielu powłok na rzecz jednej, pustej skorupy z małym, świecącym słońcem w środku, które dostarczało światło i ciepło wewnętrznej cywilizacji. John Symmes Jr.: Na początku XIX wieku ten amerykański oficer armii stał się najbardziej gorliwym zwolennikiem tej teorii. Prowadził kampanię na rzecz wyprawy na Biegun Północny, aby odnaleźć wejście do wnętrza Ziemi, co stało się znane jako „Dziury Symmesa”. W czasach nowożytnych teoria ta zyskała nowe życie dzięki opowieściom o kontradmirale Richardzie E. Byrdzie. Niektóre teorie głoszą, że podczas swoich lotów nad biegunami w latach 40. i 50. XX wieku Byrd faktycznie wleciał do wnętrza Ziemi. Twierdzi się, że napotkał tam bujną roślinność, mamuty i zaawansowaną technologicznie rasę istot. Chociaż oficjalne dzienniki Byrda nic o tym nie wspominają, „tajne pamiętniki” (których autentyczność jest w niektórych kręgach kwestionowana) podsycają te legendy do dziś. Idźmy jednak dalej i wspomnijmy o anomaliach satelitarnych i „cenzurze biegunów”. Otóż zdjęcia satelitarne z NASA (na przykład z satelity ESSA-7 z 1968 roku), ukazują gigantyczną czarną dziurę w miejscu Bieguna Północnego. Twierdzi się, że dlatego właśnie Google Earth i inne serwisy mapowe celowo „wklejają” teksturę śniegu lub rozmywają obszary podbiegunowe, aby ukryć ogromne otwory prowadzące do wnętrza. Ponadto istnieje zakaz lotów cywilnych bezpośrednio nad samymi biegunami. I wreszcie „Operacja Highjump” i naziści. Krążą tak zwane „legendy”, że III Rzesza była obsesyjnie zainteresowana Antarktydą (Nowa Szwabia) i że naziści zbudowali tam „Bazę 211”, która miała prowadzić do wnętrza Ziemi. Mówi się, że słynna powojenna wyprawa admirała Byrda („Operacja Highjump”) w 1946 roku nie była misją naukową, lecz militarną, która miała zniszczyć niedobitki nazistów korzystających z technologii „Vril” od mieszkańców wnętrza Ziemi. Byrd miał wrócić z tej wyprawy i ostrzegać przed „obiektami, które mogą latać od bieguna do bieguna z niesamowitą prędkością”. I na koniec argument który brzmi: nigdy tam nie byliśmy. Najgłębszy odwiert ludzkości (Odwiert Kolski) sięgnął tylko nieco ponad dwanaście kilometrów, co w skali całej Ziemi jest zaledwie „zadrapaniem na skórce jabłka”. Zatem wszystko, co wiemy o jądrze, to tylko matematyczne modele, które mogą być błędne. Reasumując, wyobraź sobie, że pod grubą warstwą skorupy ziemskiej tętni drugie, utajnione życie, a gigantyczne bramy na biegunach prowadzą do świata oświetlonego wewnętrznym słońcem, gdzie czas płynie inaczej. To tam, w bezpiecznych, podziemnych przestworzach, mogą egzystować wymarłe cywilizacje i gatunki, wolne od destrukcyjnego wpływu ludzkości. Ta wizja staje się niepokojąco realna, gdy uświadomimy sobie, że nauka zbadała zaledwie ułamek procenta objętości Ziemi, pozostawiając tysiące kilometrów nieznanego. Anomalie magnetyczne, relacje o obiektach wyłaniających się z oceanów oraz cenzura zdjęć podbiegunowych sugerują, że ukryta kraina to ostatni bastion nieznanego, czekający na odkrycie. Autor. Zespół Eschatologia.pl Fot. Youtube.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
Zakazany horyzont pod naszymi stopami: czy współczesna nauka ukrywa przed nami dowody na istnienie „Pustej Ziemi”?

