Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.

WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)

Wpłaty Krajowe- Nr. Konta:

39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta:

PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250

Kod SWIFT: POLUPLPR

Tytułem: Darowizna na cele statutowe


Mata do jogi to zakamuflowany „ołtarz ofiarny” i metoda na bezwiedne wyważenie drzwi dla potęg demonicznych.

0
W chwilach emocjonalnego zagubienia i głodu niezwykłych doznań, ciemność materializuje się pod postacią obietnicy natychmiastowego sukcesu i posiadania wszystkiego, na czym człowiekowi zależy. Scena, w której artystka klęka przed nieznajomym w czarnym garniturze, patrząc w jego oczy jak w ciemny klejnot z głębin, to klasyczny opis paktu okultystycznego. Joga działa identycznie – mami obietnicą boskości i samowystarczalności, podczas gdy w rzeczywistości żąda rzucenia się na kolana przed nieznanym panem.

Współczesny świat dał się uwieść iluzji, że joga to jedynie ponad religijny system medytacji, uniwersalne lekarstwo na stres oraz niewinna gimnastyka poprawiająca samopoczucie. Kolorowe magazyny i studia fitness obiecują zdrowie, wewnętrzny spokój, a na wyższych poziomach wtajemniczenia nawet widowiskowe zjawiska, takie jak lewitacja czy jasnowidzenie. Zwykły, nieświadomy amator tych praktyk nie ma jednak pojęcia, że wchodzi na terytorium najwyższego ryzyka, dotykając samego rdzenia hinduizmu.

Pod płaszczykiem dbania o ciało kryje się precyzyjnie zaprojektowana matryca, która stopniowo wprowadza ludzkiego ducha w rewiry czystego, mrocznego okultyzmu. Naiwnością jest wierzyć, że „hatha joga” – reklamowana jako wersja czysto fizyczna i teoretycznie bezpieczna – pozbawiona jest duchowego ostrza. Już starożytne, święte teksty Indii, pisane przez dawnych mistrzów, zawierają mrożące krew w żyłach przestrogi przed tym niebezpiecznym narzędziem.

Mędrcy Wschodu wprost ostrzegali swoich uczniów przed ryzykiem głębokiego rozchwiania psychicznego, utraty tożsamości, a w skrajnych przypadkach – nieodwracalnego obłędu. Ciało w tej tradycji nigdy nie było traktowane autonomicznie; każda asana to w rzeczywistości rytualna pieczęć, która geometrycznie zmusza ludzką powłokę do zamanifestowania konkretnej, kosmicznej energii.

U adeptów, którzy przekraczają kolejne progi wtajemniczenia i wchodzą w głębsze stany medytacyjne, zaczynają manifestować się zjawiska, które w chrześcijańskiej demonologii od wieków klasyfikuje się jako klasyczne nawiedzenie demoniczne. Sami guru i nauczyciele wyższych poziomów jogi otwarcie przyznają, że posiadają władzę rozporządzania mocami okultystycznymi, oferując uczniom podróże astralne czy jasnowidzenie.

Te anomalie nie są jednak darem oświecenia, lecz efektem ubocznym rozszczelnienia sfery mentalnej. Dusza, skuszona obietnicą transcendentnych potęg, nie zauważa, kiedy z roli poszukiwacza prawdy staje się bezwolną ofiarą drapieżnych sił demonicznych. Wstrząsające świadectwa ludzi, którzy zdołali wyrwać się z objęć tych praktyk, ukazują ogrom zniszczenia, jaki dokonuje się w ludzkiej psychice po latach medytacji.

D. Glover, niegdyś czołowy praktyk tak zwanego „rebirthingu” – techniki ponownych narodzin, będącej w istocie okultystyczną odmianą jogi dostosowaną do realiów Zachodu – wyznał po latach, że wciąż walczy o odzyskanie jasności myślenia. Ludzie porzucający te ruchy pozostają zupełnie wypaleni, zmagając się z przewlekłym lękiem i trwałym zaćmieniem umysłu. Dowodzi to, że techniki te posiadają autonomiczną, destrukcyjną moc, która działa niezależnie od początkowych, dobrych intencji człowieka.

Prawdziwa natura jogi i „rebirthingu” opiera się na gwałtownym, nienaturalnym forsowaniu granic ludzkiej duchowości. Jak zauważają doświadczeni mistycy, techniki te zostały zaplanowane specjalnie po to, aby siłą wyważać zaryglowane drzwi i kruszyć subtelne bariery ochronne, które Stwórca umieścił w ludzkim duchu. Te metafizyczne zapory mają za zadanie chronić nas przed inwazją z zewnątrz, uniemożliwiając obcym, wrogim istotom dostęp do centrum naszej tożsamości. Kiedy te zapory zostaną skruszone poprzez trans, oddech czy pozycję ciała, realne i złowrogie byty demoniczne zyskują wolną drogę do opanowania i zniszczenia człowieka.

W tej duchowej walce nie ma miejsca na kompromisy czy naiwne uproszczenia, o czym przypominają najwyższe autorytety teologiczne, w tym Joseph Ratzinger w swoim słynnym „Raporcie o stanie wiary”. Diabeł nie jest dla chrześcijaństwa jedynie symboliczną metaforą zła czy literacką figurą stylistyczną, lecz mroczną, osobową i przerażająco rzeczywistą wolnością przeciwstawiającą się Bogu.

Ta złowroga potęga panuje nad ludźmi, manifestując się w historii poprzez ogrom powtarzających się nieszczęść i wojen, których nie da się wytłumaczyć wyłącznie ludzką złością. Sam człowiek, odarty z łaski, jest zbyt słaby, by stawić czoła temu starożytnemu przeciwnikowi bez zjednoczenia z Chrystusem. Mechanizm kuszenia potęgą, sławą i iluzoryczną kontrolą nad rzeczywistością jest odwieczną strategią sił ciemności, co doskonale ilustrują współczesne ikony popkultury, takie jak Lady Gaga.

W chwilach emocjonalnego zagubienia i głodu niezwykłych doznań, ciemność materializuje się pod postacią obietnicy natychmiastowego sukcesu i posiadania wszystkiego, na czym człowiekowi zależy. Scena, w której artystka klęka przed nieznajomym w czarnym garniturze, patrząc w jego oczy jak w ciemny klejnot z głębin, to klasyczny opis paktu okultystycznego. Joga działa identycznie – mami obietnicą boskości i samowystarczalności, podczas gdy w rzeczywistości żąda rzucenia się na kolana przed nieznanym panem.

Wielu byłych adeptów wschodniego okultyzmu potwierdza, że energie inicjowane przez jogiczne ćwiczenia mogą początkowo wydawać się naturalnymi siłami biologicznymi. Jednak od pewnego momentu, gdy bariery ochronne zostają całkowicie zniesione, bezpośrednia ingerencja sił demonicznych staje się faktem. Nawet jeśli u ćwiczącego nie dochodzi do spektakularnej, fałszywej iluminacji, to same praktyki głęboko i destrukcyjnie ingerują w metabolizm oraz kruchą równowagę psychiczną.

Systematyczne powtarzanie mantr wprowadza człowieka w stan głębokiej autohipnozy, której ukrytym celem jest całkowite oderwanie zmysłów i umysłu od realnego świata. Ten stan transu i wyłączenia racjonalnego myślenia jest momentem, w którym dokonuje się najgorsze duchowe nadużycie. Większość popularnych mantr, powtarzanych rytmicznie przez nieświadomych Europejczyków, polega na mechanicznym wymawianiu imion krwiożerczych bóstw hinduskich i oddawaniu im czci.

W świecie mistycznym nie ma słów pustych – każda mantra to bezpośrednie wezwanie konkretnego, obcego bytu i zaproszenie go do swojej świątyni, jaką jest ciało. Człowiek szukający relaksu, nieświadomie staje się kapłanem odprawiającym pogański rytuał inwokacji, dobrowolnie oddając kontrolę nad swoim umysłem siłom o nieznanym, demonicznym rodowodzie. Na te duchowe innowacje i okultystyczne pułapki najbardziej podatni są ludzie młodzi, zwłaszcza w krytycznym wieku pomiędzy dwudziestym a trzydziestym rokiem życia.

Jest to specyficzny czas usamodzielniania się, opuszczania bezpiecznego domu rodzinnego i wchodzenia w świat, który często nie wiąże się jeszcze z założeniem własnej rodziny. Brak trwałych, kotwiczących więzi – takich jak małżeństwo czy rodzicielstwo – sprawia, że młody człowiek czuje, iż nie ma zbyt wiele do stracenia, przez co staje się bezbronny i łapczywie chwyta ezoteryczne nowości. To właśnie w tę pustkę relacyjną i emocjonalną najłatwiej wślizguje się starożytny wąż, oferując matę do jogi jako ołtarz, na którym człowiek nieświadomie składa w ofierze własną duszę.


Autor. INFOrmator

Fot. Youtube.com

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *