Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.
WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)
Wpłaty Krajowe- Nr. Konta: 39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta: PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Kod SWIFT: POLUPLPR Tytułem: Darowizna na cele statutowe Poniższy tekst jest polemiczną świadomą reakcją na artykuł „Trump Arises As Iron Chancellor Of Entire World” („Trump wyłania się jako Żelazny Kanclerz całego świata”). Nie kwestionuję diagnozy: stary globalny ład pęka, niepewność stała się normą. Problem zaczyna się, gdy z tej obserwacji wyciąga się wniosek, że skoro dotychczasowy system zawiódł, to wystarczy zastąpić go siłą i transakcjami – im brutalniej, tym lepiej. To nie realizm. To apologia władzy ubrana w historyczne kostiumy. Najczęściej przywoływany jest Otto von Bismarck – rzekomy mistrz realpolitik, który „żelazem i krwią” stworzył Niemcy. W tej narracji Bismarck staje się symbolem skuteczności: zimny kalkulator, który nie bał się łamać zasad, by osiągnąć cel. Tyle że Bismarck nie stworzył trwałego ładu. Stworzył zamrożony konflikt. Po jego odejściu system, który budował na bilateralnych układach i manipulacji równowagą, runął w katastrofę I wojny światowej. Krótka skuteczność została pomylona z trwałością, a rachunek wystawiono dekady później – dziesiątkom milionów ludzi. Historia nie jest tu ostrzeżeniem. Staje się alibi. Podobny schemat widzimy u Napoleona. Też obiecywał „ratowanie kraju” w chaosie, też przekonywał, że „kto ratuje państwo, nie łamie żadnego prawa”. Też skoncentrował władzę w jednej ręce, uzasadniając to koniecznością i wolą narodu (plebiscytami, które były fasadą). Też zostawił po sobie krótkotrwały blask i długotrwały chaos – od Hiszpanii po Rosję. Obie analogie kończą się tak samo: geniusz jednego człowieka i siła woli nie zastąpiły trwałego porządku. Zastąpiły tylko nową wojnę na jeszcze większą skalę. W tej narracji Donald Trump nie jest politykiem działającym w ramach instytucji. Jest uosobieniem sprawczości: kimś, kto „wie lepiej”, bo nie krępują go normy, procedury ani multilateralne ograniczenia. To projekcja zbiorowego zmęczenia złożonością świata – gdy instytucje zawodzą, pojawia się pokusa, by utożsamić państwo z jedną wolą i jedną ręką. Historia pokazuje, że to zawsze droga ryzykowna. Największy grzech tej narracji to mylenie realizmu z redukcją odpowiedzialności. Prawdziwy realizm liczy koszty – ludzkie, długoterminowe, systemowe. Tu koszty są pomijane, a pokój sprowadza się do układu między najsilniejszymi. Reguły stają się zbędnym balastem. To nie nowy porządek. To powrót do logiki faktów dokonanych: liczy się tylko to, kto ma więcej siły i mniej skrupułów. Niepokojący jest też ton pogardy wobec zwykłych ludzi. Sugestia, że „czytają tylko nagłówki” i mają krótką pamięć, służy jako usprawiedliwienie manipulacji. Skoro obywatele są niedojrzali, władza może działać ponad nimi, a media zastąpić przekazem siły. To nie diagnoza kryzysu demokracji. To zgoda na jej obejście. Analizowany tekst nie opisuje narodzin nowego, sprawiedliwego ładu. Opisuje rezygnację z odpowiedzialności, ubraną w język twardego realizmu. Zastąpienie reguł siłą zawsze wygląda przekonująco na początku – właśnie dlatego tak często kończy się katastrofą. Historia uczy jednego: gdy realizm przestaje pytać o konsekwencje, przestaje być realizmem i staje się hazardem. A w tym hazardzie stawką nie jest skuteczność jednego przywódcy, lecz bezpieczeństwo milionów ludzi, którzy po raz kolejny uwierzyli iluzji, że siła może zastąpić reguły. Autor. Zbigniew Jacniacki Fot. Youtube.com Źródło: WolneMedia.net
Siła zamiast reguł – im brutalniej, tym lepiej: koszty są pomijane, a pokój sprowadza się do układu między najsilniejszymi.
