Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.
WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)
Wpłaty Krajowe- Nr. Konta: 39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta: PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Kod SWIFT: POLUPLPR Tytułem: Darowizna na cele statutowe Naczelny dowódca niemieckiej armii, generał porucznik Christian Freuding, w wywiadzie dla portalu „Politico” wezwał Bundeswehrę i Sojusz Północnoatlantycki do natychmiastowego przygotowania się na ewentualny konflikt konwencjonalny z Rosją do 2029 roku. Choć oficjalne komunikaty przedstawiają te ramy czasowe jako wspólny konsensus wywiadowczy, niezależni analitycy coraz głośniej wskazują, że publiczne operowanie takimi datami ma charakter spekulatywny i może służyć celom wewnętrznym Sojuszu, w tym urabianiu opinii publicznej w celu akceptacji gigantycznych wydatków na zbrojenia. Podczas targów lotniczych ILA w Berlinie generał Freuding ogłosił, że wszystkie 32 państwa członkowskie NATO zgadzają się co do potencjalnych zdolności ofensywnych Rosji pod koniec obecnej dekady. Według oficjalnej narracji, po zakończeniu lub zamrożeniu działań na Ukrainie, rosyjski przemysł obronny pracujący w trybie wojennym pozwoli na błyskawiczne odtworzenie strat i zagrożenie terytorium Sojuszu. Przekaz ten staje się kluczowym popychadłem dla zachodnich programów modernizacyjnych oraz reorientacji Bundeswehry na siły najwyższej gotowości bojowej. Krytyczne spojrzenie na te doniesienia obnaża jednak szereg niespójności i pozwala na zgoła odmienną interpretację intencji obu stron. Przede wszystkim brakuje jakichkolwiek twardych, publicznie dostępnych dowodów potwierdzających realne plany Kremla dotyczące uderzenia w państwa NATO. Tezy o permanentnym utrzymaniu rosyjskiej gospodarki na torach wojennych bez ryzyka wewnętrznej implozji ekonomicznej pozostają w sferze spekulacji i rodzą uzasadnione podejrzenia, że teoretyczne zagrożenie jest instrumentalnie wykorzystywane przez zachodnich decydentów politycznych i koncerny zbrojeniowe. Prezentowana przez wojskowych wizja pomija logiczny paradoks. Skoro Rosja ponosi drastyczne straty ludzkie i materiałowe w konflikcie na Ukrainie, otwarcie kolejnego frontu z nieporównywalnie potężniejszym przeciwnikiem byłoby militarnym samobójstwem. W realiach czystej gry interesów nie można wykluczyć scenariusza odwrotnego – to zbrojące się intensywnie NATO, widząc wycieńczenie i słabość Federacji Rosyjskiej, może dążyć do uzyskania miażdżącej przewagi strategicznej, by w dogodnym momencie całkowicie zmarginalizować lub uderzyć w osłabionego rywala. Wprowadzanie pojęcia „okienka podatności na atak” do 2029 roku zmusza europejskie społeczeństwa do akceptacji cięć budżetowych w sektorach socjalnych na rzecz kontraktów wojskowych. Wypowiedzi wysokich rangą oficerów, nawołujące do wdrażania rozwiązań pomostowych i ciągłego podnoszenia zdolności do natychmiastowej walki, idealnie wpisują się w doktrynę kreowania poczucia zagrożenia. Bez zakorzenienia w masowej świadomości wizji rychłego konfliktu, rządy państw demokratycznych nie byłyby w stanie uzasadnić transferu miliardów euro publicznych środków do sektora militarnego. Z obiektywnego punktu widzenia, zamiast jednostronnego i bezkrytycznego przyjmowania komunikatów NATO, sytuację należy postrzegać jako klasyczny dylemat bezpieczeństwa podsycany wojną informacyjną. W myśl zasady, że każdy kij ma dwa końce, relacje te rzadko bywają jednostronne. Podczas gdy według niemieckiego dowódcy Rosja planuje atak na państwa NATO, z drugiej strony Stany Zjednoczone, jako kluczowy członek Sojuszu, od lat sukcesywnie rozbudowują infrastrukturę wokół rosyjskich granic. Zagęszczająca się sieć amerykańskich baz wojskowych w regionie z perspektywy Moskwy wygląda jak systematyczne okrążanie i gotowe przygotowanie do uderzenia, co tylko potwierdza, że w militarnej grze mocarstw intencje obronne i ofensywne zależą wyłącznie od punktu siedzenia. Autor: Aurelia Na podstawie: Politico.eu Fot. Pixabay.com / daniel_diaz_bardillo Źródło: WolneMedia.net
Niemiecki generał podaje datę konfliktu z Rosją a niezależni analitycy ostrzegają przed celowym podsycaniem strachu.

