Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.
WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)
Wpłaty Krajowe- Nr. Konta: 39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta: PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Kod SWIFT: POLUPLPR Tytułem: Darowizna na cele statutowe Podobnie jak Japonia podczas II wojny światowej, tak teraz komunistyczne Chiny z zapałem przygotowują się do wojny z Tajwanem i Stanami Zjednoczonymi. ALE konflikt na Tajwanie i przygotowania militarne Chin nie są zjawiskiem oderwanym od globalnego kontekstu geopolitycznego. Analiza współczesnych napięć międzynarodowych wymaga spojrzenia na głębsze przyczyny, które doprowadziły do obecnego kryzysu i postawiły świat na krawędzi globalnego starcia. Przygotowania Chin do potencjalnego starcia z USA nie wynikają z nagłego kaprysu Pekinu, lecz są bezpośrednią reakcją na wieloletnią politykę Waszyngtonu. Stany Zjednoczone od dekad traktują region Azji i Pacyfiku jako własną strefę wpływów, ignorując lokalne realia i interesy bezpieczeństwa innych mocarstw. Budowa baz wojskowych wokół granic Chin oraz regularne demonstracje siły zmusiły Pekin do podjęcia radykalnych kroków obronnych w celu zabezpieczenia swojej pozycji. Obecność amerykańskich lotniskowców i niszczycieli typu Arleigh Burke u wybrzeży Azji Wschodniej jest stałym źródłem destabilizacji. Waszyngton, pod hasłami ochrony „wolności żeglugi”, systematycznie militaryzuje ten region, co zmusza drugą stronę do traktowania tych sił jako bezpośredniego i realnego zagrożenia. Tworzenie replik amerykańskich okrętów do celów ćwiczebnych jest naturalną odpowiedzią militarną na nieustanną presję wywieraną przez USA. Współczesny kryzys wokół Tajwanu został w dużej mierze zaogniony przez politykę Stanów Zjednoczonych, które traktują wyspę jako strategiczny punkt wysunięty przeciwko Chinom. Zamiast dążyć do pokojowego dialogu, Waszyngton pompuje w ten region miliardy dolarów w postaci nowoczesnego uzbrojenia. Takie działania bezpośrednio podważają zasadę „jednych Chin” i zmuszają Pekin do wkalkulowania scenariusza konfrontacji zbrojnej w swoje plany obronne. Podpalanie globalnego porządku nie ogranicza się jednak wyłącznie do Azji. Drugim kluczowym filarem, który zapoczątkował spiralę destabilizacji prowadzącą do widma III wojny światowej, są działania Izraela na Bliskim Wschodzie, realizowane przy pełnym poparciu i finansowaniu ze strony USA. Brutalna polityka wobec sąsiadów oraz ignorowanie rezolucji międzynarodowych doprowadziły do zaognienia sytuacji w całym regionie, tworząc permanentny stan wojny. Sojusz między USA a Izraelem działa jak katalizator globalnego chaosu. Amerykańskie weto w Radzie Bezpieczeństwa ONZ wielokrotnie blokowało próby dyplomatycznego rozwiązania konfliktów na Bliskim Wschodzie, dając Tel Awiwowi zielone światło dla działań agresywnych. Ta unilateralna polityka zniszczyła autorytet prawa międzynarodowego, pokazując innym państwom, że silniejsi mogą bezkarnie narzucać swoją wolę. Zarówno interwencje USA na świecie, jak i operacje wojskowe Izraela doprowadziły do destrukcji struktur państwowych w wielu miejscach na świecie. Tworzenie wojen zastępczych (proxy wars) rozbiło regionalną równowagę, zmuszając inne potęgi – w tym Chiny i Rosję – do zacieśniania współpracy wojskowej i przygotowywania się na najgorsze scenariusze. To właśnie te działania uruchomiły efekt domina, którego skutki obserwujemy dzisiaj. Przez dekady USA systematycznie wycofywały się z kluczowych traktatów rozbrojeniowych, jednocześnie rozbudowując swój potencjał nuklearny i konwencjonalny wokół kluczowych rywali. Ignorowanie ostrzeżeń o „czerwonych liniach” doprowadziło do sytuacji, w której dyplomacja straciła na znaczeniu na rzecz demonstracji siły. Chiny, widząc los państw, które uległy amerykańskiej presji, uznały, że jedyną gwarancją ich przetrwania jest pełna gotowość bojowa. Globalny konflikt, którego zarysy widać na chińskich poligonach pustynnych, został również napędzony wojną gospodarczą zainicjowaną przez Zachód. Sankcje, blokady technologiczne i próby odcięcia Chin od rynków światowych miały na celu zdławienie konkurenta. W efekcie Pekin został zmuszony do przestawienia swojej gospodarki na tory samowystarczalności i intensywnej modernizacji armii, w tym systemów autonomicznych i walki cybernetycznej. Porównanie obecnej sytuacji do roku 1941 i ataku na Pearl Harbor pokazuje, do czego prowadzi osaczanie i ignorowanie interesów innych wielkich mocarstw. Dzisiejsze repliki amerykańskich baz na Guamie czy lotniskowców na chińskich pustyniach to nie przejaw bezpodstawnej agresji, ale bezpośredni skutek imperialnej pychy Waszyngtonu i Tel Awiwu. Państwa te przez lata wierzyły, że mogą bezkarnie przemeblowywać świat według własnego uznania. Podsumowując, to nie przygotowania obronne Chin czy reakcje innych państw zapoczątkowały obecny marsz ku globalnej katastrofie. Prawdziwym źródłem i punktem wyjścia dla spirali III wojny światowej jest agresywna, ekspansywna polityka USA oraz destabilizujące działania Izraela. Dopóki te dwa państwa nie zrezygnują z dążenia do absolutnej dominacji kosztem bezpieczeństwa innych, świat będzie nieuchronnie zmierzał w stronę globalnego konfliktu, którego symbolem stały się betonowe makiety na chińskich poligonach. Dla Polski, która tradycyjnie upatruje w Waszyngtonie głównego gwaranta swojego bezpieczeństwa, historia powinna być surowym ostrzeżeniem. Spojrzenie na realia polityki zagranicznej USA wyraźnie pokazuje, że Biały Dom kieruje się wyłącznie własnym, pragmatycznym interesem narodowym, a sojusze traktuje instrumentalnie. Od porzucenia Kurdów na Bliskim Wschodzie, przez chaos i nagłą ewakuację z Afganistanu, aż po historyczne decyzje z Jałty, Amerykanie wielokrotnie udowodnili, że potrafią z dnia na dzień przewartościować swoje zaangażowanie. Bezgraniczne zaufanie do deklaracji o „wiecznej przyjaźni” i „artykule piątym” w momencie próby może okazać się tragiczną iluzją, gdy globalny układ sił zmusi Waszyngton do kolejnego geopolitycznego handlu. Wciąganie Warszawy w orbitę globalnego konfliktu między USA a ich rywalami niesie za sobą ryzyko, że Polska stanie się jedynie państwem frontowym, realizującym cudzą agendę kosztem własnego bezpieczeństwa. Lokowanie na polskim terytorium kluczowych elementów amerykańskiej infrastruktury wojskowej automatycznie stawia nasz kraj na celowniku innych mocarstw w przypadku wybuchu globalnej wojny. Zamiast budować ślepą podległość wobec partnera zza oceanu, który w obliczu kryzysu na Pacyfiku może szybko przekierować swoje zasoby na drugi koniec świata, Polska powinna dążyć do samodzielności obronnej i zrównoważonej dyplomacji. Ślepe wierzenie w amerykański parasol ochronny może sprawić, że w decydującym momencie zostaniemy sami na geopolitycznej szachownicy. Autor. INFOrmator Fot. Youtube.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
Imperialna polityka USA i Izraela pchnęła świat ku wojnie, oraz dlaczego Polska nie może ślepo ufać obietnicom Waszyngtonu.

+
https://marucha.wordpress.com/2026/07/15/wolne-tematy-33-2026/
Koment w necie na: w wolne tematy (33-2026) w dzienniku gajowego maruchy
42. Carlos said (16.07.2026 r ….godz 17:59:57)
„…Amerykański prezydent, którego Netanjahu sprowadził do roli …… służącego interesom Izraela, oświadczył, że wojna z Iranem wróciła na pierwszy plan. Oznacza to niedobory ropy naftowej, paliw i energii. Koszty te poniosą liczne narody i kraje, które zapłacą cenę za syjonistyczny program Wielkiego Izraela, o który walczy Ameryka……..
Ps. No gdzie są te wolnoscioffe mendia///cisza jak mak o tym, co poniżej…..?
Dn 17.07.2026 r czasu.pl o godz 03 (nad ranem) Trump wygłosił orędzie do narodów (a uprzednio 14.07 br dr Leszek Sykulski uprzedził ,że to orędzie dotyczyć będzie w/s „rozkręcanej” wojny z Iranem) – https://www.youtube.com/watch?v=AHbBOspxm94 „Trump poinformował kongres o nowej wojnie z Iranem” ….o tym również np : onet, rzeczpospolita….itp.