Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.
WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)
Wpłaty Krajowe- Nr. Konta: 39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta: PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Kod SWIFT: POLUPLPR Tytułem: Darowizna na cele statutowe Statystyka nie kłamie, choć ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo narodowe bardzo by tego chcieli. Gdy jeden naukowiec ginie w dziwnym wypadku, mówimy o tragedii. Gdy ginie ich jedenastu, mówimy o czystce. Los Alamos, JPL, NASA – to nie są tylko akronimy prestiżowych instytucji. To współczesne „ołtarze” nauki, na których, jak się wydaje, zaczęto składać ofiary z ludzi, którzy wiedzieli o kilka zdań za dużo. Czy to możliwe, by elita amerykańskiego umysłu, pracująca nad najbardziej wrażliwymi technologiami świata, nagle zapomniała, jak dbać o własne bezpieczeństwo? A może ich wiedza stała się ich wyrokiem? Spójrzmy na fakty: mowa o ekspertach od broni nuklearnej, napędów kosmicznych i tajnych programów lotniczych. To ludzie, których mózgi są warte więcej niż złoto, a ich milczenie jest warte jeszcze więcej. Oficjalna narracja jest prosta i kojąca: to seria niefortunnych zdarzeń, zbieg okoliczności, statystyczny szum. Ale w świecie wysokiego wywiadu szum jest idealnym miejscem do ukrycia krzyku. Dlaczego Departament Wojny milczy? Dlaczego rodziny zmarłych napotykają mur biurokratycznej obojętności? Mechanizm wyparcia w Waszyngtonie działa dziś na najwyższych obrotach. Teoria „sprzątania” przestaje być domeną „paranoików”, gdy połączymy kropki. Jeśli choć jeden z tej jedenastki zamierzał zostać sygnalistą, cała struktura kłamstwa mogła runąć jak domek z kart. Wyobraźmy sobie technologię tak przełomową – lub tak przerażającą – że jej ujawnienie zmieniłoby układ sił na planecie. Czy życie kilku badaczy byłoby zbyt wysoką ceną za utrzymanie jej w cieniu? Laboratoria w Los Alamos od dekad skrywają tajemnice, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. To tam narodził się „Manhattan Project”, to tam prawdopodobnie rodzi się coś, co wymaga absolutnej dyskrecji. JPL i badania kosmiczne to kolejna warstwa tej układanki. Czy programy te są tylko cywilną przykrywką dla czegoś znacznie bardziej mrocznego, co dzieje się na orbicie? W środowisku kontrahentów wojskowych zniknięcie człowieka to często tylko pozycja w arkuszu kalkulacyjnym. „Straty operacyjne” – tak prawdopodobnie nazywają to ci, którzy wydają rozkazy. Nie każde zaginięcie musi być morderstwem, by tworzyć schemat. Strach jest równie skutecznym narzędziem kontroli co cyjanek czy sfingowany wypadek samochodowy. Ci ludzie nie byli celebrytami, ich twarze nie zdobiły okładek gazet. Dzięki temu ich znikanie odbywało się w ciszy, z dala od błysku fleszy, w strefie cienia, którą tak kocha władza. Co łączyło te jedenastki? Czy pracowali nad wspólnym projektem? Czy korzystali z tych samych poświadczeń bezpieczeństwa? To pytania, na które rząd USA nie chce odpowiedzieć. Często mówi się o „bezpieczeństwie narodowym” jako o tarczy chroniącej obywateli. W tym przypadku wydaje się, że tarcza ta służy do miażdżenia tych, którzy mogliby zagrozić status quo. Jeśli to nie jest spisek, to mamy do czynienia z najbardziej nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności w historii nowożytnej nauki. Prawdopodobieństwo matematyczne bliskie zeru. Śmierć w białym kitlu, w sterylnym laboratorium lub na pustynnej drodze do tajnego poligonu. Scenariusze się zmieniają, ale efekt końcowy jest zawsze ten sam: martwe usta. Opinia publiczna ma prawo, a wręcz obowiązek podejrzewać najgorsze. Ciężar dowodu nie leży już po naszej stronie – to system musi udowodnić swoją niewinność. Co wiedzieli o Iranie? Co wiedzieli o zawirowaniach w Waszyngtonie? Czy ich śmierć miała być ostrzeżeniem dla innych, którzy wciąż pracują wewnątrz machiny? Tak zwane „teorie spiskowe” rodzą się tam, gdzie brakuje prawdy. Kiedy rząd karmi nas milczeniem, wyobraźnia zaczyna wypełniać luki faktami, które są zbyt straszne, by je zignorować. Czy to możliwe, że technologia, nad którą pracowali, wymknęła się spod kontroli? A może to ludzie ją kontrolujący stracili resztki moralności? Każdy z tych jedenastu naukowców miał życie, rodzinę i przyszłość. Wszystko to zostało przerwane w momencie, gdy ich ścieżki skrzyżowały się z „interesem wyższym”. Programy lotnicze nowej generacji, badania nad antymaterią, zaawansowana sztuczna inteligencja w służbie armii – to pola bitew, na których trupy ścielą się gęsto, choć bezgłośnie. Spójrzmy na historię: uciszanie niewygodnych świadków to stara jak świat metoda utrzymywania hegemonii. Dziś została ona po prostu doprowadzona do perfekcji. Jeśli dopuścimy do tego, by te zgony zostały zapomniane, staniemy się współwinni. Milczenie jest przyzwoleniem na dalsze „sprzątanie”. To nie jest tylko opowieść o jedenastu osobach. To opowieść o tym, jak głęboko sięga „Deep State” i jak mało znaczy jednostka w obliczu globalnych strategii. Mroczna aura wokół NASA i JPL gęstnieje z każdym dniem. Symbole na ich naszywkach zaczynają wyglądać jak znaki ostrzegawcze, a nie emblematy odkrywców. Czego tak bardzo boją się ci, którzy pociągają za sznurki? Odpowiedź prawdopodobnie kryje się w aktach, które nigdy nie zostaną odtajnione. Pozostaje nam tylko łączenie faktów, analiza przecieków i wiara, że prawda, jakkolwiek mroczna, w końcu wypłynie na wierzch. Jedenastu naukowców nie żyje. Bilans ofiar wciąż rośnie. Czy jesteś gotowy zadać pytanie: kto będzie następny i dlaczego to właśnie on musi zniknąć? ALE! W cieniu tych tragicznych zdarzeń majaczy jednak postać jeszcze innego „gracza”, którego ambicje sięgają daleko poza ziemską atmosferę. Nie możemy ignorować faktu, że między Waszyngtonem a Pekinem toczy się właśnie brutalna, choć niewidoczna dla postronnych, wojna o technologiczną dominację. Chiny, dążące do prześcignięcia USA w każdym aspekcie – od sztucznej inteligencji po napędy hipersoniczne – mają potężny motyw, by systematycznie paraliżować amerykański mózg operacyjny, eliminując kluczowe ogniwa w łańcuchu dostaw wiedzy. Czy te tajemnicze zgony to efekt bezwzględnej infiltracji chińskiego wywiadu, który uznał, że najtańszym sposobem na wygranie wyścigu zbrojeń jest fizyczna likwidacja konkurencji? W świecie, gdzie dane można wykraść, ale geniuszu nie da się skopiować, „usuwanie” ekspertów z Los Alamos czy NASA staje się logicznym, choć makabrycznym posunięciem na wielkiej szachownicy. Jeśli amerykańscy naukowcy stali się celami w obcej operacji typu „search and destroy”, to znaczy, że linia frontu przebiega dziś przez korytarze laboratoriów, a nie przez Pacyfik. To sprawia, że cała historia staje się jeszcze mroczniejsza – jeśli to nie „własny” rząd sprząta niewygodnych świadków, to znaczy, że amerykański system bezpieczeństwa jest dziurawy jak sito, a obca potęga bezkarnie poluje na elity kraju na jego własnej ziemi. Bez względu na to, czy za spust pociąga „Deep State”, czy agentura z Pekinu, efekt pozostaje ten sam: jedenaście pustych krzeseł w najważniejszych instytutach badawczych świata i cisza, która zwiastuje nadchodzącą burzę. Autor. Epiphanius Na podstawie: obserwacji życiowych Fot. Youtube.com / eschatologia.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
„Departament Wojny” milczy, gdy najwybitniejsze umysły Los Alamos i NASA znikają w rytm globalnego przetasowania sił.

+
Tzw. oscar/tusk – kłamca (szczeka ,że jakoby do 2027 r „złyputin” zaatakuje pl) …Np: w roku bodajże 2024 mówił po spotkaniu z Macronem, iż sytuacja w kwestii wojny na Ukrainie jest bardzo poważna. Bardzo dobrze nastraszył ludzi. Do tej pory nic się nie wydarzyło. Tzw : oscar/rudy – kukła Rotszyldów . Z tym atakiem Rosji – „pół na pół” (będzie/nie będzie). A i jeszcze w gównym scieku medial zapewniali w 2025 r ,że chrld do 2027 r będzie w pełni gotowa do działań militarnych , by powalić „oponentów”. Ponadto w przyszłym roku -2027 r glob-sanhedryn chce wprowadzić pieniądz cyfrowy. Zatem jest plan besti666 na 2027 r (np: planwoj może im to ułatwić) Ale na 100 % to plany tylko u Pana Boga.
+
https://wolnemedia.net/izrael-jest-gotow-do-ponownego-zaatakowania-iranu/
„W czwartkowy wieczór 23 kwietnia 2026 roku izraelski minister obrony Israel Katz wygłosił jedno z najostrzejszych oświadczeń w ostatnich tygodniach. Podczas oceny sytuacji bezpieczeństwa w Tel Awiwie stwierdził, że Izrael jest w pełni przygotowany do wznowienia działań wojennych przeciwko Iranowi. Siły Obronne Izraela (IDF) są gotowe zarówno defensywnie, jak i ofensywnie, a cele zostały już wyznaczone. Katz podkreślił, że kraj czeka jedynie na „zielone światło” ze strony Stanów Zjednoczonych, by przeprowadzić uderzenia, które – według jego słów – sprowadzą Iran do „epoki ciemności i kamienia łupanego……Teraz, zaledwie kilka tygodni po zawieszeniu broni, retoryka wraca na najwyższy poziom…..”
https://gloria.tv/post/PR4k3NdrDUyT1PDNRQNR7fUdN
„Kied.. pl żołn… trafią na ..krainę