Drodzy stali Czytelnicy a także Goście naszego portalu, nasz projekt funkcjonuje przede wszystkim dzięki Waszemu wsparciu i zaufaniu.
WSPARCIE FINANSOWE (DAROWIZNA)
Wpłaty Krajowe- Nr. Konta: 39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Wpłaty Zagraniczne- Nr. Konta: PL39 8811 0006 1002 0205 2764 0250 Kod SWIFT: POLUPLPR Tytułem: Darowizna na cele statutowe Był pewien kraj — ładny, spory i niebiedny. Ludzie żyli w nim nieagresywni, choć mężni, przyjaźnie nastawieni do obcych, więc obcy chętnie przyjeżdżali i osiedlali się. Byli wśród nich tacy, którzy, urzeczeni gościnnością, wtapiali się w miejscowy naród, żenili się, żyli pośród niego i pracowali ku chwale i dobrobytowi wszystkich. Byli jednak i inni, którzy przewrotnością swoją próbowali zawłaszczyć dobytek miejscowych, skłócić ich, napuścić jednych na drugich, odebrać im wiarę w Boga i zniszczyć Kościół, który był cementem i więźbą tego narodu. Przy okazji chcieli wydzielić dla siebie terytorium, zmusić miejscowych do używania ich języka i zamienić wolnych ludzi w niewolników. Bywało, że wydawało się, iż są bliscy osiągnięcia celu, lecz zawsze nagle coś stawało na przeszkodzie i cel się oddalał. Byli też mocniejsi sąsiedzi z lewej i prawej strony, którzy, widząc pracowity, dzielny i coraz lepiej prosperujący naród, dogadywali się między sobą i usiłowali go unicestwić oraz obrabować. Za każdym najazdem łupili napadniętych do cna, wybijali moc ludu, nieraz z okrucieństwem niespotykanym, a kraj niszczyli i okradali do szczętu. Ale Pan Bóg czuwał nad miejscowymi, bo trzymali się wiary, i w chwilach dla narodu tragicznych dziwnymi okolicznościami odwracał od nich ostateczne klęski. Jednak wróg czaił się w cieniu. Mędrcy wroga, widząc naród powstający za każdym razem z popiołów pożogi wojennej, obmyślali strategię, jak tych ludzi ostatecznie skłócić: by sobie nawzajem do oczu skakali, by mąż nie mógł dogadać się z żoną, a brat z bratem. By kłócili się w rodzinach, w szkołach, w domach — wszędzie, gdzie tylko uda się rozniecić iskrę niezgody. I obmyślili. Trzeba, żeby jedni byli za tym, a przeciw tamtemu. A drudzy za tamtym, a przeciw temu. Kto ten, kto tamten? Nieważne — ważna niezgoda. Im bardziej zajadła, tym lepiej. Niech się nienawidzą. A co to jest nienawiść i kogo wolno nienawidzić, a kogo nie — my będziemy decydować, byle tylko nas nie znienawidzili i nie powstali. Będziemy trzymać w dłoni dźwignię hamulca nienawiści i puścimy ją wtedy, gdy będzie nam to dogodne. Niech się powyrzynają — jeszcze im pomożemy. Skłóconych opanujemy bez trudu. Pora wymyślić, kto ten, a kto tamten. Żeby promować nienawiść, trzeba mówić o zgodzie. Usiądziemy do stołu — najlepiej okrągłego — będzie wyglądało, że wszyscy są równi. Tam głośno zakrzykniemy, że się dogadaliśmy, a po cichu podzielimy się na tych i tamtych. Ci dostaną władzę teraz, a tamci będą walczyć o władzę po nich. I tak na okrągło: raz ci, raz tamci, a po cichu to wciąż to samo — tylko my o tym wiemy. Gdyby ktoś głośno o tym gadał, nazwiemy go oszołomem, faszystą, nazistą, antydemokratą, onucą i czym tam jeszcze. Ot, podział gotowy. Trzeba tylko jakoś nazwać tych i nazwać tamtych, dać im skryte kierownictwo i doradców, żeby od wyznaczonej przez nas linii za bardzo nie odchodzili. Po to mamy fartuszkową brać — niech się wykażą. A naród trzeba ogłupić. Niech w telewizji i prasie dziennikarze kłócą się do upadłego, niech politycy skaczą sobie do oczu, wygrażają, wymyślają i toczą pianę. Po seansie mogą iść razem na piwo, byle bez ostentacji. W końcu mają za co — naród im płaci, a my za cyrk dopłacamy po cichu, w różnych fundacjach i spółkach. Z tej samej kieszeni podatnika. W ten sposób podzielimy ich wszystkich i tylko my będziemy wiedzieli, że jedni to pogłupki, a drudzy to pisdurnie. Zanim inteligentniejsi się zorientują, my już daleko zajdziemy z naszymi zamiarami. Nieźle ich zadłużymy, wymyślimy różne prawa, których celu oni nie będą się domyślać. Może uda się ich wepchnąć w wojnę. Niech propaganda zajmie ich umysły, żeby za dużo nie myśleli. A gdy czas przyjdzie, powołamy się na prawa, które uchwalili ich wybrańcy — wszystko jedno, czy wybrańcy pogłupków, czy pisdurni. Cel ten sam. Przydusimy ich do ziemi zgodnie z prawem, zabierzemy majętności, wiarę i wolność. Sami chcieli. — A jeśli powstaną przeciw nam? — Napuścimy na nich gości, których sami bezrozumnie wpuścili. Autor. Barnaba d’Aix Fot. Pixabay.com / esspise Źródło: WolneMedia.net
Był pewien kraj — ładny, spory i niebiedny. Ludzie żyli w nim nieagresywni, choć mężni, ALE…
